Nikt do nas nie zagląda:placz:
no cóż,fotek narazie nie bedzie bo aparat porzyczony..ale postaram sie jak najszybicej odebrać:razz:
a Tu co wydarzyło sie tydzień temu w niedziele:
łazimy sobie dookoła naszych stawików z kumplem...I chodizlismy zaraz Przy wodzie... Lód był ale taki cienki...więc wejsc sie nie dało..
Kumpel ' Zejdzmy stąd mam złe przeczucia'
Ja' no co Ty do Mnie mówisz,czego sie bojisz?'
Nagle
'BęC'!
Patrze do tyłu a aTOS zbiega w kierunku wody ..Krzycze 'Atos Nie!' a On w ten lód...Lód pękł ,Atos w wodzie..Krzycze Przerazona..niewiem co robić...w pośpiechu zaczełam zdejmowac kutke żeby za nim wskoczyć...tylko Kumpel mnie trzymał...Atos zaczoł Płynąc w Przeciwna strone do Brzegu....wyrwałam sie kumplowi z rąk cała zapłakana właże do wody..zamarznieta jestem prawie do pasa,i Atos zaczoł Płynąc wkońcu do Brzegu...
cała zapłakana Biore Atosa na ręce Kumpel okrywa nas obydwoje Kurtką...
Ja chora Przez 2 dni... Atos wielce uradowany i nie chory...
a byłam cholernie przestraszona ze dorwie go jakies straszne choróbsko...
Poporstu..ile dziewczyny ja sie strachu nabawiłam...
a Kora sobie stała na górze wału i sie patrzyła na calą akcje :/:lol::lol: