Magda przykro mi, ale takie życie. Pamiętasz moja Luskę,która Dzin chciał zjeśc, Była co tydzień u weta,Dbałam o nią jak o własne dziecko. Podleczyłm z nuzycy.
Ale los jest okrutny. Za sciana wybudowli mi klinikę weterynaryjna z pełnym wyposazeniem. maja wszystko. W piatek byłam u WETA mojego., dostała leki,szczepienie na wscieklizne, bo miała jechać na mazury.
W niedzielę 4 lipca juz wiedziałam , ze to koniec, Słaniała sie na nogach miała białe dziąsła, dostała krwotoku. Zawiezlismy ja pędem do tej nowej kliniki. Zrobili jej jeszcze USG. Ale zastrzyk to było wszystko co moglismy dla niej zrobic, Miała prawie 10 lat .
To 3 pies którego pochowałam w ciagu kilku lat.
Ale w tym wypadku oprócz , żalu poczułam ulgę. Bo jest z nami na mojej działce, gdybym wyjechała z nami na mazury, musiałabym ja zostwić tam.
To smutne ale ja mam swiadomosc ,że psy nas kiedyś opuszczą.
Kiedy wróciłam z wakcji, przygarnęłam kolejną bidę. 3 letni buldożek .
Ogłoszenie alegro młodzi wyjeżdzaja za granicę, mama po zawale nie jest w stanie opiekować się zywiołowym psem.
Dziewczyny przywiozły mi demona seksu. Chudy osliniony , molestowł moja figę, Ciachnęłam go nastepnego dnia. Pies miał depresję. Potem trochę się oswoił.
nie oddałam go dalej, żeby nie dostarczać mu stresu. jest przekochany, Spi ze mną. Ale on tęskni za tamtymi. Gdyby go ciachnęli wczesniej, spokojnie mógłby zostać z babcią. Ale męskie EGO nie pozwoliło, Lepiej było się pozbyć.
Trzymaj się życzę zdrowia pieskom