Nadal cisza...
Odkąd Cocaina jest u nas (prawie 6 tygodni) miałam w jej sprawie tylko jeden krótki telefon. Już zaczynam tracić nadzieję, że ona znajdzie swoich ludzi. Jest mi tym bardziej przykro, że Cocaina już się u nas całkiem zadomowiła i będzie jej coraz trudniej od nas odejść. Niedługo oddając ją będę się czuła jakbym oddawała swojego psa, a nigdy żadnego zwierzaka nie oddałabym.
Dlaczego ludzie nie chcą takiego kochanego psa?
Przecież jest grzeczna, posłuszna, nie brudzi w domu, nie jest wymagająca, kocha dorosłych i dzieci. A na spacerach, nawet w nocy można przy niej czuć się bezpiecznie.
Cocainka, mam nadzieję, że w końcu ktoś cię pokocha tak jak my cię pokochaliśmy - to jest moje życzenie na święta. Może Cocainka poruszy czyjeś serce.