jak narazie, puk puk w niemalowane, bez incydentow :) I niech tak zostanie. Jak nikogo nie ma w domu, nasza sypialnia i pokoj chlopcow sa zamkniete. Ozi ma do dyspozycji 2 przedpokoje, duzy stolowy (z dwoma sofami ;) ) i duza kuchnie, w ktorej ma swoje lozeczko, z ktorego malo korzysta :)
Dzisiaj ktos zapukal do drzwi, otworzylam, a tam kobitka o cos chciala spytac. Weszla i nie zamknela za soba furtki, Ozi wybiegl, zobaczyl otwarta furtke i poooszedl. Za sekunde slysze ze szczeka jak wariat, wybieglam, a tam stoi moze 6 letni chlopiec zalany lzami. Wystraszyl sie biedak. Przytulilam go i powiedzialam, ze pies szczekal, bo sam sie bal, bo ty jestes taki duzy, a on taki maly... Malec sie uspokoil, odprowadzilam go do domu, ojcu powiedzialam, dlaczego plakal. No taki ostry jest Ozi. Zla bylam i na siebie, ze nie zauwazylam, na ta kobitke, ze zostawila otwarta furtke i na tego palanta, ze morde drze na wszystko co sie rusza. Ale jak idziemy na spacer, to nadal sie boi. Juz mniej, ale oczy ma dookola glowy.