Też o tym slyszalam..i z tego co wiem to Cezar i Tina byly wypuszczane na ogrod razem pod okiem tej treserki i byly oczywiscie w kagancach,ale i tak byly spiecia...Mozna by to jeszcze sprobowac...tzn. tak,ze na smyczy je miec i w kagancach,puscic je,ale tak zeby myslaly,ze dalej sa na smyczach i cwiczyc z nimi komendy.Moze po komendach by sie troche uspokoily i by nie bylo tak strasznie...Pewnie za niedlugo pojedziemy do Pani Irenki wiec bysmy tak mogly sprobowac...Ta trenerka nazywa się Agnieszka Porzezanska...znacie ja może.?