[IMG]http://i469.photobucket.com/albums/rr52/zurdo5/stosia004-1.jpg[/IMG]
Tosia umarła 15 października...
Do samego końca pozostała dumną, upartą, niezależną i wszystkowiedzącąnajlepiej Hrabianką. Demencja postępująca od ponad 2 lat, złośliwy i nieoperacyjny gruczolakorak jamy nosowej z przrzutami do płuc utrudniający coraz bardziej oddychanie i jedzenie, postępujące zwyrodniania stawów i kręgosłupa coraz bardziej utrudniające samodzielne poruszanie... żadna chroba i słabość nie były w stanie zniszczyć jej wiary w swoją moc i władzę. Jeszcze rano zrobiła dym psom za płotem, musiałam ją brać na ręce, żeby się z tej złości na brak szacunku nie udusiła...
Miałam nadzieję, że psi bóg nie wytrzyma, wyrzucony z własnego łóżka, kanapy, tronu i czy co on tam ma, sprowadzony do roli służącego i kucharza, pogryziony i pomiatany - każe Tosi natychmiast wracać tam skąd przyszła. Ale widać on też uznał, że to cena warta zapłacenia za milion powodów do śmiechu...
Żegnaj moja ruda Myszko...
[IMG]http://i469.photobucket.com/albums/rr52/zurdo5/stosia001-1.jpg[/IMG]