Moja Megi nigdy nie lubila suchej karmy, chociaz kupilam jej 15kg worek eukanuby i chcialam ja do tego przyzwyczaic. Moj blad. W lipcu ze łzami w oczach obejrzalam film PETY o testowaniu tej karmy na zwierzetach i od tamtej pory je tylko gotowane jedzonko. Do tego okazalo sie ze ma alergie na sztuczna karme, jak ja jadla miala ciagle problemy ze skóra:( a teraz jest zdrowa:) Dopiero tu na forum dowiedzialam się o "skloadnikach" suchej karmy i stwierdzilam ze nigdy wiecej nie dam jej tego swinstwa. Reszte suchej karmy jaka mi zostala zanioslam do schroniska tam pieskom sie chyba przyda, bo nie sądze, żeby ktos gotował tym biedaczkom :(