Maluchy są z łodzi, gdzie mieszkam, są z dwóch różnych hodowli, czyli z dwóch różnych miotów. Tego pierwszego hodowla wydawała mi się niezbyt dobra, ale sie myliłam psy biegały po podwórku chyba z siedem róznych ras, ja byłam po stracie suni(13 letniej długowłosej jamniczki rodowodowej nigdy jej nie wystawiałam i nawet o tym nie myślałam). Pojechałam do hodowli pokazać Facetowi jak wygląda maltańczyk i oczywiście wróciliśmy do domu z pieskiem(chociaż szukałam suczki). Na początku mały mi się nie podobał, bo miał brudny pyszczek a w mądrych książkach napisali że maltańczyki są całe białe, dzisiaj wiem że to zacieki i nie oddałabym mojego skarba za żadne pieniądze.
A druga hodowla była wspaniała , pieski były na bielutkim prześcieradle w misce miały kolorową karmę, gazety świeżo rozłożone mieszkały w pałacu, tylko czy mieszkały? Karolcia cały czas się trzęsła bała się wszystkiego podejrzewam że mieszkała w klatce. Miała powycinane włosy, bo po co pielęgnować? Nie u miałam jej nie wziąść. Była taka bezradna i drobna, miałam świadomość że płacę ludziom, którzy nie kochają zwierząt, lecz tylko na nich zarabiają, ale nie umiałam jej tam zostawić.:lol: