U mnie jeden facet chodzi z ok.rocznym labradorem bez smyczy i obroży. Kiedyś ten pies podbiegł do psa koleżanki który był na smyczy i chciał się bawić. Facetowi się to nie spodobało ale nie mógł labradora przywołać. Kiedy wreszcie odciągneliśmy psa koleżanki, on uderzył swojego i zatargał do domu. Przed sklepem, nawet przy ulicy, pies zostaje nie uwiązany i chodzi sobie swobodnie. Facet ma smycz, kiedyś bił nią psa, bo nie chciał do niego podejść (poleciał za mną, koleżanką i jej psem). Jak on tego psa zostawia przed sklepem to można go ukraść- rasowy, przyjacielski, ładny i bez obroży (ktoś pomyśli, że wyrzucony).