Witam jestem:] moje spostrzeżenia po pierwszym spotkaniu były następujące: Jak ktoś mógł oddać takiego fajnego, kochanego i łądnego psiaka. Wogóle to niezły z niego wulkan energi!! Widziałęm że maks zdobył już chyba całkowite zaufanie dopani Iwony jak ją widział to nieźle sie na boki zginał. Do pani Marty też ma bardzo duże, widziałem nawet gdy był już w boksie że był o nią zazdrosny że ja jestem znią. A tak wogóle to maksiu za dużej uwagi na mnie nie zwracał, ale mam andzieje że wkrótce sięto zmieni. Reagował nawet na moje siat i łakocie które mu dawałem mu smakowały, nawet momentami sam siadał i patrzył żeby mu coś dać. Troche za pewnie sie poczułem po tej krótkiej chwili spędzonej znim i próbowałem go pogłąskać za uszkiem ale się chyba przestraszył i chciał mnie chapnąć. To była moja wina, pani Marta i tak sie dziwi że tak dobrze na mnie zareagował. W każdym bądź razie nie skonczy się na jednych odwiedzinach mam nadzieje że wkrótce zacznie mnie rozpoznawać, wybieram sie do niego w środe rano na spacerek z panią Iwoną. Szkoda że stracił zaufanie do ludzi, i go takie cierpienie w schronisku spotkało w tak krókim czasie.