Dwaj bracia, chociaż nawet nie zdążyli się poznać. Oba pieski rudziutkie, kundelki, dzieci mojej kochanej Pusi['] i młodsze rodzeństwo Kaleńki.
Nigdy nie wybaczę sobie, że nie upilnowałam Cię Dennisku, kiedy uciekłeś mi między nogami na dwór. To była chwila nieuwagi. Nie miałeś nawet roku... Wróciłeś, jak zawsze, tylko tym razem byłeś jakiś nieswój. Nie szalałeś, położyłeś się w kąciku i się nie ruszałeś. W niedzielę nie jadłeś, nie chciałeś wyjść na dwór, nie mogłeś się położyć. Nie było żadnego weterynarza, który zgodziłby się przyjechać i Ciebie ratować - nikt się Tobą nie przejmował, a my nie mieliśmy jak Cię zawieźć. Pamiętam jak wrócił tata, krzyczałam żeby nie ważył się Ciebie usypiać, przecież byłeś moim PRZYJACIELEM! Czekałam, aż wrócicie do domu... Ty nie wróciłeś. Mama przez łzy powiedziała mi, że skonałeś zanim dojechaliście... Otruła CIę sąsiadka... I Dżeki - pies sąsiadów i dwie bezdomne kotki, podzieliły Twój los... Nigdy Ciebie nie zapomnę Dennisku... :-(
Anie Ciebie Ferdeczku... Pamiętam jak się z Tobą zaprzyjaźniłam. Ty też nie dożyłeś nawet roku :-( :-( Uciekłeś na dwór. Pomyślałam, ze wrócisz - przecież zawsze wracałeś... Pamiętam to... Usłyszałam tylko głośny pisk Twój i opon. Ze strachu nie mogłam się ruszyć z miejsca. Ze strachu o Ciebie... :-( Jak burza do domu wpadła moja 5-letnia wtedy siostrzyczka. Powiedziała: "Grubczuś nie żyje, pan go przejechał...". Zawsze nazywała Ciebie Grubczusiem. Nie dość, że Ty mnie opuściłeś, mała siostra doznała szoku - widziała bezduszność ludzką, kiedy na prostej drodze jakiś człowiek nie ominął psa od dłuższego czasy stojącego na ulicy :-(
Tak bardzo was kocham pieski, na zawsze pozostaniecie w moim sercu... Kala też na pewno o was pamięta...
['] [']