Zwracam się z prośbą i zapytaniem do doświadczonych "kąpielowych" a jednocześnie znawców psiej psychiki :)
Mój pies panicznie boi sie wody. Nie wiem skąd to ma, pies jest znajdą i nie znam jego historii, podejrzewam jednak, że kiedy był mały ktoś próbował go utopić :angryy: Ktoś będący pod wpływem alkoholu, bo tego zapachu (tzn. alkoholu) Piki też okropnie się boi. Psisko toleruje wodę tylko w charakterze napoju. Nie ma mowy by wszedł do wody, nawet takiej sięgającej ludzkich kostek. Kiedy widzi, że my z mężem wchodzimy to tylko stoi na brzegu i rozpaczliwie szczeka. Kiedy inne psy wabią go do zabawy w rzece jest to samo. Piki biega po brzegu, ale nawet pazura nie zamoczy. Ba, ucieka nawet, kiedy widzi, że zabieram się za mycie naczyń, żeby przypadkiem na niego kropla nie spadła.
Ten przydługi wstęp był po to, by wyjaśnić skąd problem i skąd pytanie... w jaki sposób nakłonić Pika, by pozwolił sie wykąpać? Póki chodzi tylko o odświeżenie sierści mogę sobie poradzić suchymi szamponami, ale zielenieję na myśl, że kiedyś wytarza mi się zwierzak w czymś okropnym i...
Dlatego zawczasu proszę o pomoc. Czy ktoś ma jakiś pomysł?
Dodam, że pies ma sierść mniej więcej labradorzej długości, z wielkości i wagi też podobny, chociaż to 100% kundla w kundlu ;)