Witam Serdecznie
Z góry przepraszam, jeśli umieściłem temat w nieodpowiednim dziale.
W minioną niedzielę miała miejsce bardzo niepokojąca sytuacja. Przed wyjściem z domu moja suczka w euforii i ekscytacji biegała po domu z piłką i szalała. W pewnym momencie (mam wrażenie, że jęknęła, może się uderzyła bądź krzywo skoczyła) podbiegła do mnie nieco zmieszana. Nie zwróciłem zbytnio na to uwagi, lecz po chwili zauważyłem że oddała mocz i była przestraszona. Pocieszyłem ją, że nic się nie stało, wygłaskałem. Wziąłem się za sprzątanie, po czym suczka poszła do przedpokoju i zwymiotowała żółcią. Po jakiś 2 minutach dostała ślinotoku, skurczu mięśni, wygięła się w tył. Widać było, że miała lekko nieobecny wzrok, piszczała, przebierała przednimi łapkami. Wszystko ustało, po paru minutach, pies wrócił do normalnej sprawności i była aktywna. Następnego dnia wziąłem ją do weterynarza, który sugeruje padaczkę dziedziczoną w grenach, nie wykonując żadnych badań.
Czy możliwe jest, że taki atak mógł być spowodowany np. zaburzeniami metabolizmu? Suczka po różnych karmach mokrych ma miękki stolec, czasami zdarza się, że zwymiotuje żółcią. Jutro jadę z nią na morfologię krwi i badanie kału w innej przychodni weterynaryjnej. Bardzo się o nią martwię.