Wątek trochę podupadł, więc spróbuję go rozruszać :)
Chciałbym uzyskać wyjaśnienia w dwóch kwestiach, a mianowicie: spacerki (chodzenie przy nodze) oraz reakcja na inne psy. Wiem, że te problemy były poruszane w wielu tematach, tyle samo tych tematów przeczytałem, jednak dalej nic nie wiem :shake:
Mój akita ma już 9 miesięcy i wcześniej wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunki, jednak ostatnio zaczęliśmy się uwsteczniać. Problem nie polega na tym, że Yutaka nie wie jak powinien chodzić, tylko na tym, że tak chodzić nie chce. Ciągnie się do wszystkiego, co przykuje jego uwagę, dużym problemem są tutaj "zasiatkowe" psy, z którymi koniecznie trzeba się przywitać!!! Oraz ulubione, nadzwyczaj atrakcyjne miejsca do zaznaczenia terytorium :/ Obowiązkowe jest także dokładne przyjrzenie się mijanym ludziom(chodź to polega tylko na wyciąganiu szyi w ich stronę)! Gdy zostanie spuszczony ze smyczy przychodzi bardzo chętnie i nie ma najmniejszych problemów, nawet, gdy w pobliżu kręcą się ludzie (z psami gorzej). Gdy wracamy ze spaceru tą samą drogą, którą przyszliśmy mam wrażenie, że idę z innym psem. Prawie w ogóle się nie ciąga, idzie ładnie przy nodze, czyli jak powinien chodzić wie doskonale, jednak pokusy czające się na około są nie do przezwyciężenia.
Próby odwrócenia uwagi smakołykiem czy zabawką kompletnie się nie sprawdziły. Zastanawiałem się nad kantarkiem, ale jakoś nie mogę się przekonać, ponieważ moim zdaniem nie rozwiązuje on problemu, lecz tylko łagodzi jego skutki, a przecież spacer ma być przyjemnością dla psa, a moja przyjemność to już drugi plan. I teraz pytanie, co powinienem robić? Jedyne wyjścia jakie ja widzę, to:
-dłuższa smycz, więcej luzu i pozwalanie na obwąchiwanie, zaznaczanie, witanie itp.
-kurczowe trzymanie się zasad i absolutny brak luzu, w nadziei, że Yutaka szybciej zmęczy się takimi spacerami, niż ja i, że zacznie chodzić poprawnie.
Nie widzę sensu w rozwiązaniu połowicznym, czyli czasem pozwalać na "odskoki", a czasem nie, ponieważ uważam, że to jedynie może "ogłupić" psa.
Drugi problem, czyli inne psy.
Yutaka nie jest agresywny w stosunku do innych psów (poza wyjątkami), jednak z każdym napotkanym psem musi się zapoznać, ma to postać przyglądania się w bezruchu lub obwąchiwaniu, dalsza reakcja zależy już od napotkanego psa, czasem jest to chęć zabawy, czasem obojętność, i rzadziej agresja. Z agresywnym stosunkiem Yutaki do innych psów spotkałem się tylko 2 razy (jeden "bernardyn zza płotu" oraz dwa małe kundelki, które zawsze bardzo zadziornie na Yutakę szczekają, także zza siatki). W innych przypadkach, gdy jakieś psy wykazują agresję Yutaka przez chwilę stoi i się przygląda, po czym spokojnie odchodzi. Wszystko niby jest ok, problem polega na tym, że Yutaka w przypadku napotkania innego psa staje się kompletnie głuchy i obojętny na moje polecenie i nic nie jest wstanie go powstrzymać, przed tym co ma zamiar zrobić (na szczęście jego reakcje są dość poprawne... chyba). Nie wiem, czy to normalne zachowanie, czy nie i nie wiem, czy powinienem się martwić.
Dodam, że poza tym nie mamy najmniejszych problemów z naszym akitą, a przynajmniej o nich nie wiemy.
Pozdrawiam i liczę na pomoc.