jak się chce coś robić to wstawanie wcześnie przestaje być problemem,ja przez ponad 2 lata co weekend wstawałam 6.10,przejechanie przez całe miasto na 8 na trening,a jak były treningi zimą w hali to też wstawałam koło 6 żeby zdążyć na trening i autobusem prawie 40 minut,ostatnio jeżdze z Martą samochodem więc wstaje o 7
zresztą nie jestem jedyna jadąca przez całe miasto Małgosia z Watażką,Kasia z Amigiem też spory kawałek muszą dojechać