ARKA, procedury znam. Domyślam się, że zdobycie nakazu prokuratorskiego jest czasochłonne i to jest przyczyną dla której znana mi organizacja ucieka się do działań zbliżonych do partyzantki. W obu opisanych przeze mnie przypadkach wejście do domu i odebranie zwierząt było możliwe dzięki podstępowi, przy udziale osób prywatnych.
Panie Grzegorzu, jest to chyba jedna z nielicznych akcji, która w swoich zamierzeniach ma zwalczać przyczyny a nie skutki. Bardzo gorąco popieram. I jeśli mogę się do czegoś przydać, będzie mi niezmiernie miło.
Z przyjemnością odnowię znajomość. Tel. wysłałam na pw. Chętnie podzielę się moimi spostrzeżeniami i skromnymi doświadczeniami z "placu boju".
Pozdrawiam,
Dorota