Bardzo dziękuję wszystkim za odzew i próbę pomocy. Jestem po rozmowie z panią od szkolenia psów, która przekazała ogólne, bardzo ciekawe wskazówki, ale szybko spostrzegłem, że nie miała do czynienia z wyżłem, czyli psem myśliwskim. Upewniła mnie w tym, kiedy o to zapytałem, a ona niepewnie zaczęła unikać odpowiedzi. Niestety, następnego dnia, po wysłuchaniu argumentów żony, odwieźliśmy wyżełka do hodowcy. Ktoś powie : mięczak, słucha się baby, ale to ona brałaby lwią część (czyt. czas) za opiekę nad tym psiakiem. Dziwię się, że to ją przerosło, bo miała psy od urodzenia, ale cóż poradzę. Serdecznie pozdrawiam psiarzy, a w szczególności miłośników wyżłów.