Witam serdecznie. Minął tydzień, kiedy moja psina kuleje na tylną, lewą łapę. Zostało to opisane jako "kulawizna z podparcia."
Do tej pory oglądało go dwóch weterynarzy. W tym jeden ortopeda. Miał wykonane zdjęcie RTG, na którym nie widać żadnych zmian.
Obrzęk, który ma, jest niewielki i niewidoczny gołym okiem, właściwie weterynarz wyczuł go, dokładnie dotykając.
Od 7 dni, podaje mu cimalgex 30 nie widać jednak poprawy. Pies kuleje, jak kulał. Chociaż w chwili ekscytacji, czy szybszego chodu, jakby o tym zapominał - tak jest zresztą od początku.
Weterynarz powiedział nam, że to być może jakieś niegroźne stłuczenie, ale czy wtedy kulawizna utrzymywałaby się tyle czasu?
Leczenie ma trwać do końca tego tygodnia, jeśli poprawy wciąż nie będzie, mamy umówić się na wizytę 19 września, żeby wykonać kolejne zdjęcie.
Martwię się, bo to jeszcze kawałek czasu. A mimo znacznego ograniczenia ruchu, noszenia go nawet przy trzech schodkach u wyjścia z domu, mimo farmakologii nie zaszła żadna zmiana.
Jak państwo myślicie? Czego mogę spodziewać się w takiej sytuacji?
Dodam, że dysplazja na dzień dzisiejszy została wykluczona.
video-1599243632.mp4