[FONT=Times New Roman]Ktoś napisał, że im bardziej starasz się psu dogadzać, tym bardziej piesek staje się wybredny. Święta racja !!![/FONT]
[FONT=Times New Roman]Przeszłam to z moim psem. Wymyślałam coraz to inne menu: kurczaczki z ryżykiem , surowe wołowinki, wątróbki, serduszka, twarożki, a ona i tak nie chciała tego jeść. Za to błagalnym wzrokiem spoglądała na nasze jedzenie – choćby to była zwykła parówka czy kaszanka. Oczywiście na karmę z puszki lub suchą nawet nie chciała spojrzeć (a przetestowałam chyba z 5 gatunków). Wszystko się zmieniło, gdy do domu zawitał drugi pies. Szczeniak nauczony był jeść suchą eukanubę , a ja twardo postanowiłam tego nie zmieniać. Przez dwa tygodnie jednemu psu stawiałam miskę z karmą i zapominałam o temacie, a drugiemu gotowałam i biegałam za nim podsuwając mu żarcie pod nos, błagając by choć odrobinkę zjadł. W końcu miarka się przebrała. Złożyłam mocne postanowienie przestawić ją na suchą karmę. Jej protest głodowy trwał 3 dni, ale w końcu zmiękła. Dziś nie mam problemu, psiaki wiedzą że nie dostaną nic innego i nawet nie próbują o nic żebrać. Jedzą ciągle eukanubę dla szczeniąt choć mogłyby od dawna przejść na dorosłą karmę, ale jeden z nich to bardzo ruchliwa kruszynka o wadze 2,3kg i moim zdaniem potrzebna mu jest wysokoenergetyczna karma. Ze względu na różne nawyki i możliwości moich psiaków karma stale stoi w miseczce. Widzę, że starszy i większy pies zagląda do michy 2 razy dzienne i zjada sporą porcję jednorazowo, mniejszy i młodszy podbiega dość często nawet kilkanaście razy w ciągu dnie i podjada po kilka ziarenek. W efekcie nie wiem ile zjada każdy z nich, ale 3 kilogramowy worek eukanuby starcza nam dokładnie na miesiąc. Poza tym dostają jeszcze ciasteczka eukanuba, cirrus pro, czasem psie kabanosiki oraz żółty serek, jabłka i surową marchewkę która jest ich naaaaaajwiększym przysmakiem. Myślę że warto być nieugiętym w temacie żywienia psa – dla własnej wygody i przede wszystkim dla dobra pupila.[/FONT]