Nie mogłam nigdzie znaleźć podobnego tematu - lub jego rozwinięcia na forum, więc tworzę nowy.
Mój 1,5 letni - adoptowany cocker spaniel w poniedziałek (dziś niedziela) miał zabieg kastracji. Niestety od tamtej pory dziwnie się zachowuje. Zaczęło się od tego, że żadna metoda uchronienia go od wylizywania nie poskutkowała. Na początku miał kubraczek, który podczas mojej krótkiej nie obecności zjadł. Potem zainwestowałam w dobrany przez weterynarza kołnierz - akrobata wie jak się przekręcić żeby się do rany dostać lub ją nim (!!) podrapać. Dodatkowo, od tamtej pory stał się wobec mnie agresywny. Nie da się do niego podejść bo warczy i pokazuje zęby. Z jedzeniem i piciem też nie jest wspaniale, nie wspominając o tym, że kiedyś smycz powodowała u niego napływ radości, a teraz nie da się nawet do niej podpiąć.
Spacery więc są w pewien sposób przeze mnie wymuszane.
Pies za każdym razem się bardzo trzęsie gdy podchodzę, dlatego od kilku dni postanowiłam go "olewać", żeby dać mu więcej spokoju.
Rana jest mocno napuchnięta - ale to w zasadzie tyle co zdążyłam zauważyć- oczywiście z "przyczajki".
Czy ktoś z Was miał podobną sytuację ?