To ja powiem tak jestem ciemny ze sprawami chodowli itd w dzieciństwie w prezencie dostałem nowofunlanda bez papierów itd. Nie chorował nic mu się nie działo i służył jako ratownik wodny w mojej drużynie harcerskiej wodnej. Po 20 latach znowu zapragnąłem mieć psa tej samej rasy trafiłem na ogłoszenie z hodowli zrzeszonej w SWPiKR i kupiłem szczeniaka 3000 zł w zestawie dostaje umowę kupna rodowód badania potwierdzające wolność od wad genetycznych rodziców. Szczeniaki wychowywane w normalnych warunkach mój pies jedzie do mnie do Irlandii wiec Hodowca przeprowadzi pierwsza socjalizację wszystkie szczepienia pies ma, mam kontakt z weterynarzem opiekującym się psiakiem. Mój hodowca wyjaśnił ze chce swoją suczkę dopuścić tylko raz do ciąży co potwierdził weterynarz ze jest to pierwsza ciąża chodziło im o niskie opłaty składkowe by można było psa sprzedać legalnie. Cena to 50 procent wartości psa z prawowitej chodowli lecz przed zakupem hodowca poinformował mnie o wszystkich aspektach i fali hejtu na stowarzyszenia. Psy dostają jedzenie z górnej półki właściciel nie oszczędza i widać ze zależy mu na psie, przeprowadza wywiad o potencjalnym właścicielu by nie trafił do kogoś nieodpowiedzialnego, I teraz czy każdego trzeba wrzucać do jednego worka pseudohodowli ?