Witam,
mój pies (średni, mieszaniec, wiek: ok 1rok), miał wczoraj zabieg kastracji. Odkąd wróciliśmy do domu stał się bardzo agresywny do nas, właścicieli. Widać, że go boli ta rana, nie wie co się dzieje, nie czuje się bezpiecznie...
Weterynarz, który przeprowadzał ten zabieg powiedział, że pies nie potrzebuje kołnierza, a jak się zapytałam że przecież może lizać szwy, to lekarz odpowiedział 'wtedy trzeba kołnierz''...
No to wróciliśmy do domu z psem, narzeczony od razu pojechał kupić ten kołnierz. Od tego czasu nasz pies powoli zaczął dochodzić do siebie (jeszcze po narkozie), a jak odzyskał swoje 'jasne myślenie' to zaczął warczeć na nas, szczerzyć zęby, szczekać. Nie można w ogóle do niego podejść, bo może nas zaatakować. Liże te szwy, a nie mamy jak mu założyć tego kołnierza, bo samo podejście do niego może skończyć się źle dla nas. Jak się wyciszał to próbowałam już kilkakrotnie nawiązać jakiś z nim kontakt, dawać smaczki, żeby założyć ten kołnierz!... bezskutecznie.
Zadzwoniłam do jednej przychodni, gdzie lekarz podobno może przyjechać do domu, to mi powiedzieli, że aktualnie nie jeżdżą do pacjentów w czasie wirusa. Zapytałam się czy mogliby mi chociaż pomóc, doradzić jakoś... to oni nigdy nie z czymś takim nie spotkali i nie pomogą. Sama go nigdzie nie zawiozę przecież, bo jak!
W internecie czytałam, że pies po kastracji to taki biedny, potrzebuje więcej uwagi właściciela, obecności, a nasz pies to tylko jak słyszy, że przechodzimy koło drzwi jego pokoju to warczy, szczeka, rzuca się.
Już sama nie wiem co mam robić, czy ktoś spotkał się z taką sytuacją? Co robić?