Witam,
po raz pierwszy zwracam się z prośbą na forum, wybaczcie więc ewentualne błędy. Od wczoraj mój foksterier zaczął zachowywać się bardzo dziwnie, pies nie jest w stanie iść prosto, nieustannie krąży w koło, traci równowagę, przewraca się. Jeśli się go zatrzyma gałki oczne uciekają mu na boki, cała głowa także porusza się " w ruchu okrężnym". Jeśli wejdzie w jakiś kąt nie jest w stanie z niego wyjść. Wydaje się, że nie czuje, że ktokolwiek go dotyka, nie reaguje na człowieka. Nie jest w stanie samodzielnie się napić czy zjeść, pije tylko wtedy jeśli (dosłownie) lekko zamoczy mu się pysk, wówczas czuje wodę i pije, je wyłącznie z ręki, "czując" pokarm. Warto dodać, że jest to pies czternastoletni, od około 2 lat tracił wzrok i słuch, choruje także na serce, w lutym przyjmował antybiotyki w związku z kaszlem, już wtedy weterynarz zaznaczył, że nie może podać silniejszych leków, ponieważ serce jest bardzo słabe, narkoza również nie była możliwa. Do wczoraj, pies mimo chorób był bardzo kontaktowy, mimo utraty wzroku i słuchu radził sobie samodzielnie, bawił się, cieszył się czując rodzinę. Od wczoraj czuję, że nie mamy z nim kontaktu, pies nie piszczy, nie sygnalizuje bólu. Weterynarz w związku z epidemią, odmówił przyjazdu do nas, zaznaczył, że nie jest także w stanie podać mu narkozy, aby wykonać badania głowy psa, poinformował, że jedyną opcją jest ulżenie mu. Jest to wieloletni przyjaciel rodziny, chcielibyśmy zrobić dla niego wszystko, co najlepsze. Czy widzicie opcję jakiegokolwiek leczenia go? Czy to już pora, aby zakończyć jego życie? Ciężko nam podjąć tą decyzję.
Dziękuję i pozdrawiam