Jest twardy, nie przesuwa się. Jakby pomiędzy łopatkami tylko trochę niżej. Nie jest na kości a wielkość to myślę że pestka od brzoskwini tylko kształt bardziej płaski i jakby "rozlany". Nie umiem tego lepiej opisać.
Pies dostał 4 zastrzyki, dwa lub jeden w tyłek a resztę w kark ale to było jakieś niecałe 2 tygodnie temu. Po 2 dniach czyli jakieś 10 dni temu dostał jeszcze jakiś zastrzyk na wzmocnienie.
Jutro z nim pójdę do weterynarza tak czy siak bo umrę z nerwów, że ma raka albo coś innego. Dziwi mnie, że guz pojawił się praktycznie nagle, rano go glaskalam i nie było tego a o godzinie 15 nagle się pojawił. Pies był na placu, biegał, bawił się z naszym drugim psem, może nabił sobie guza przynajmniej taką mam nadzieję.