To jest długa historia mam wrażenie, że trafiłam na osoby, które wyłudzają pieniądze. Byłam na spacerze w lesie z psem, mój pies w życiu nikogo nie ugryzł oaza spokoju. Jesienią chodziłam na grzyby spotykałam masę osób rodziny z dziećmi, małżeństwa, grzybiarzy nie zwraca uwagi na osoby. Tego feralnego dnia usłyszałam szczekanie i gryzienie. Kobieta szła z psem bardzo agresywnym. Mój pies podleciał bo jest młody i chciał się bawić tamten go zaatakował. Mój się bronił a Pani zasłaniając rękami swojego psa natrafiła na żeby mojego i miała zadrapania od zębów na ręce. Jestem świadoma, że mój pies był luźno. Palec kobiecie spuchł, na tym palcu miała pierścionki złote, które trzeba było przeciąć. Zapłaciłam za ich naprawę, zrewanżował się bombonierką Lindt plus dobrym koniakiem. Przeprosiłam bardzo. Jak przyniosłam pierścionki z naprawy, to w drzwiach mąż kobiety poinformował mnie, że żona miała stara kurtkę i tam są zadrapania mam dołożyć żonie do nowej kurtki. Ja to rozumiem i z tym się liczyłam. Następnie dodał, że żona nie poszła w tym dniu na zabawę i mam zwrócić koszty zabawy. W sanepidzie poinformowali mnie, że trafiłam na naciągaczy. Już sama nie wiem, dlatego zapytałam.