Witam. Wczoraj się dowiedziałem że mój pies, który towarzyszył mi przez połowę życia, ma raka nerki. Weterynarz kazał przygotować się na najgorsze(dając do świadomości, że zostało mu bardzo mało czasu). Na razie jest ok. Pies wiadomo, jest słaby, ale je i pije normalnie, szczeka, merda ogonem itd. Dlatego pytanie: jak rozpoznać cierpienie psa poza piszczeniem, brakiem możliwości podniesienia się czy brakiem apetytu. Póki (na razie) się nie męczy, nie widzę podstaw aby nie spędzać z nim ostatnich chwil. Wiem że psy nie zawsze pokazują ból, dlatego daje mu zastrzyki przeciwbólowe więc czy są jakieś mikrosygnaly świadczące o cierpieniu. Ze szczerego serca dziekuje każdemu kto pomoże mi pożegnać się z moim psem na "kompromisie".