Dzień dobry, ja właściwie większy problem mam z sąsiadką niż z psem. Mój pies miał kiedyś silny lęk separacyjny i bał się zostawać w domu (potrafił piszczeć i skomleć przez całą moją nieobecność). Na szczęście to wypracowaliśmy i teraz jak tylko wychodzimy to idzie spać (mamy podgląd z kamery więc wiemy jak się zachowuje). Od czasu jego lęku przeprowadzaliśmy się kilka razy, zawsze na nowe miejsce reagował tak samo - 2/3 pierwsze razy jak zostawał sam to piszczał przez 10-15 minut, a potem się uspokajał i kolejne nasze wyjścia znosił już wzorowo.
Jakiś czas temu poznałam kogoś, kto mieszka 200 kilometrów ode mnie i zdarza mi się do niego jeździć z psem. Pies o dziwo bardzo szybko przyzwyczaił się do sytuacji. Tylko przy pierwszym naszym wyjściu szczekał przez 10 minut. Po naszym powrocie przyszła sąsiadka, która stwierdziła, że słyszy ciągłe szczekanie psa od kiedy się wprowadziła do mieszkania niżej (wprowadziła się kilka dni wcześniej). Mimo tłumaczeń, że to nie możliwe, nie chciała uwierzyć, ale sobie poszła.
Tydzień temu wróciłam do siebie, oczywiście z psem, ale sąsiadka zdążyła już zostawić na wycieraczce mojego partnera 2 kartki o tym, że pies szczekał całą noc. Dobry ma słuch skoro go słyszy z 200 km. Rozmowy na ten temat, że to nie możliwe, bo psa nie ma nic nie pomogły. Straszenie, że zgłosimy do sądu sprawę o nękanie też nie. Ma ktoś jakiś pomysł co jeszcze można zrobić z tą babą, żeby się opamiętała?