Myślę, że każde zwierzę odczuwa popęd, a pies żyjący w zamknięciu - chodzi mi tu o niewychodzenie do innych psów - nie ma go gdzie i jak rozładować. Wydaje mi się to - tak na chłopski rozum - okrutne. Psinka widuje psy przechodzące przy naszym domu, ale może na nie co najwyżej poszczekać. To nie wydaje mi się dobre, zwłaszcza, gdy zaczyna się ruja.
Mój tata często się z nim bawi, oprócz tego w nocy pies ma dużo miejsca by się wybiegać. Ale na spacery taty nie da się namówić, a ja nie mieszkam z nimi. Pies jest bardzo żywiołowy, w sumie to słucha tylko taty, więc to on musiałby nauczyć go chodzenia na smyczy, ale uważa, że ogród psu wystarczy...
.