Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19057
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. izulkabu, skoro mieszkasz w Ligocie, to dla Ciebie autobusowa wyprawa z Promykiem, to ok.5 godzin. Może ktoś jeszcze z Katowic się zgłosi na jeden dzień w tygodniu? Nie mam za bardzo czasu, ale ktoś kto częściej się nudzi ;), może porozsyłałby PW po użytkownikach z Katowic z prośbą o transport na rehabilitację? Może to dałoby coś. Trzeba uwzględnić też planowane wyjazdy wakacyjne. Wtedy potrzebne bedzie również zastępstwo w wożeniu. Marto, jesli nie będzie dokumentacji leczenia Promyka, to może podałabyś tel. do opiekującego się nim lekarza? P. neurolog będzie pytała, kiedy był wypadek, operacja, a ja nic nie wiem :roll:.
  2. izulkabu, dziekuję za odpowiedź. Ja mogę zaoferować się tylko z jeźdżeniem na wizyty i kontrole do neurologa do Tychów. To i tak mój mąż, nie ja :oops:. Proszę więc, może jeszcze ktos z Katowic zaoferuje jeden dzień rehabilitacji? Nie wydaje mi sie, zeby wożenie go autobusem było dobrym pomysłem, bo od nas zawsze jeżdżą przepełnione, przystanek jest przy Pałacu Młodziezy i itrzeba by nieść psa na rękach, aż pod tył dworca PKP. To spory kawałek drogi. Potem to samo z powrotem. Myślę, ze te 3 godz. z drogą za bardzo wymęczyłyby go. Jesli on się zmieści w transporterku, to oczywiście mam do dyspozycji nawet do samochodu. Marta, czy razem z Promykiem mogłabys przywieźć jakis opis choroby, RTG czy jego dokumentację, zebym mogła przedstawić to naszej p. neurolog?
  3. Napisałam do izulkabu. Marto, pies oczywiscie może przyjechać, bo rehabilitacja ma zawsze sens, tylko chodziło mi o jego psychikę, o to jak on będzie się czuł, kiedy znowu trafi do schroniska. Nie lubię podejmować decyzji na zasadzie "jakoś to będzie".
  4. Po wstępnym rozeznaniu sytuacji, potrzebna jest jeszcze jedna osoba, która zadeklarowałaby dowożenie Promyka na rehabilitację. ihabe jeździ 3 razy w tygodniu, a rehabilitacja zazwyczaj konieczna jest co dzień. Nie ma sensu, zeby pies przyjeżdżał do Katowic na rehabilitację, która się nie będzie odbywać. Kto jeszcze pomoże w dowozie? Gdyby znalazły sie np. 2-3 osoby deklarujące się jechać z nim raz w tyg., to problem byłby rozwiązany. Problemem pozostaje nadal kwestia, co będzie z psem po rehabilitacji? Moja mama ma juz jedną suczkę ze złamanym kręgosłupem i może Promykowi dać dom wyłącznie na czas zabiegów. Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie trochę nie do przyjęcia jest sytuacja, że pies, który przebywa w normalnych, domowych warunkach, głaskany i przytulany, śpiący na poduszkach, karmiony kurczaczkiem i RC, naraz ma wrócić do schronu po zakończeniu zabiegów. Może ktoś zdecydowałby się dać mu dalszy DT? Po rehabilitacji taki dom może znajdować się w dowolnym miejscu Polski.
  5. [quote name='izulkabu']Dla Promyczka idealnym rozwiązaniem było by zamieszkać w centrum Katowic, żeby móc w każdym momencie dojść do Pani Haliny... :(ale to pewnie szczyt marzeń...[/quote] Też miałam nadzieję, że ktoś się odezwie, ale u nas w Katowicach z tymczasami dla zdrowych psów bardzo ciężko, a co dopiero dla tak chorego pieska. Moja mama ze swoim poprzednim pieskiem, który miał złamany kręgosłup jeździła do p. Haliny codziennie. Najlepiej, jakby schronisko po przedstawieniu Jej sytuacji Promyka dowiedziało się, jak częste mogą być te zabiegi. Jeśli chodzi o płatności za zabiegi, to najbardziej odpowiadałoby mi, gdybyście same bezpośrednio płaciły za rehabilitację, np. na konto, gdyby tak się dało. Może jednak róbcie nadal ogłoszenia adopcyjne dla niego? Może zgłosi sie ktoś z ogromnym sercem, kogo wzruszy jego los? Dla niego najlepiej byłoby, gdyby mieszkał sam i ktoś mógł mu poświęcić wiele czasu. Gdyby ktoś się akurat znalazł, to poczekałby pewnie na psa po rehabilitacji.
  6. Nona, on nie jedzie do nas do stałego domu, tylko na tymczas. Odnośnie tego mam jeszcze pytanie. Szukaliście DT w Katowicach ze względu na rehabilitację. Czy macie jakieś pomysły, co z psem będzie później? Nie miałam czasu czytać całego wątku, wiec nie wiem, czy są jakieś plany, jakie rokowania przedstawił lekarz przeprowadzający operację? Na dzień dzisiejszy, szczerze mówiąc Promyk jest psem zupełnie nieadopcyjnym. U nas jest tyle zwierząt, ze nie będzie mógł zostać dłużej, niż kilka miesięcy. Co z nim będzie dalej, jeśli rehabilitacja nie rozwiąże problemów z chodzeniem? Moja mama już ma jedną suczkę z pokruszonymi kręgami. Jakos porusza się sama, ale nadal wymaga stałej kontroli i opieki. To rasowy york, a i tak nikt jej nie chciał ze względu na kalectwo. Poza tym, proszę o potwierdzenie zawożenia Promyka na rehabilitację. To musi być przemyślana i pewna decyzja, bo pies ma przyjechać z daleka i nie może okazać się, jak będzie na miejscu, że nie ma z nim kto jeździć.
  7. Już tu jestem i wyjaśniam. Moja mama zgodziła sie, zeby Promyk zamieszkał u niej. Niestety, ani ja, ani mama nie damy rady zawozić psa na rehabilitację. Moja mama ma ponad 60 lat i chory kręgosłup, wiec wiezienie niepełnosprawnego psa autobusem absolutnie nie wchodzi w grę. Ja mam za duzo swoich obowiazków, zeby móc jeszcze poświęcić czas kolejnemu zwierzakowi. Mamy doskonałą panią doktor neurolog Olender w Tychach, wiec pies miałby fachową opieke wet. Potrzebne sa pieniądze na wizyty, leki i karmę dla psa. Oczywiście rachunki do przedstawienia. Nie jest to co prawda propozycja idealna, ale przy pomocy innych osób, może dałoby sie wszystko połapać. Jest jeszcze jeden warunek. Pies musi być zdrowy pod kątem chorób zakaźnych, ze względu na dużą ilość naszych zwierząt.
  8. Terenia jest pewnie szczęśliwa, ze ma w Tobie takie wsparcie :lol:. Kociaczki słodkie, oby nadal były zdrowe. Kciuki za domy.
  9. Lolka kup Mixol, w środku jest buteleczka. Takiego maluszka musisz karmić butelką, bo kociaki dłużej są na mleku matki, niż psy. Moje(karmione przeze mnie od maleńkości) mają teraz 6 tydzień i dalej upominają sie kilka razy dziennie o butlę, samodzielne jedzenie stosują raczej dla zabawy. Maluszkowi mozesz mleko zagęścić kleikiem ryżowym, możesz dodać żółtko, w przypadku problemów z kupką kilka kropel oliwy. Po kilku dniach nabierze ciałka. Gdyby chciał już jeść, to kup mu Gerberka kurczaka lub indyka. To samo mięsko i mozna podawać strzykawką do buzi.
  10. Jakiej wielkości jest Cykorek i jaki jest w stosunku do innych psów? Nie mam siły czytać całego wątku. 10 lat w schronisku, a ile ma? Sama mam sunię, która spedziła 9 lat w schronie. Przyjechała na tymczas i została, ale jeśli Cykorek jest malutki, to i tak jest szansa na dom. Niedawno miałam taką starowinkę i ma świetny dom. Klaudus, czy mogłabym prosić o podstawowe informacje o piesku. Zostawiłabym ogłoszenie u mojej pani doktor, która znajduje mi domy najwiekszym biedom.
  11. Lolka, zmieniaj migiem tytuł! Pipi jedzie własnie do swojego super domu :multi::multi::multi:. Tacy kochani ludzie rzadko sie trafiają i miała Pipulina ogromne szczęście :razz:. Dane z umów adopcyjnych prześlę Ci na PW, tylko teraz mam troche pracy, więc dam radę później.
  12. Justyna, masz jakieś wieści ze schroniska odnośnie zachowania Majki? Martyna czeka na tekst do ogłoszeń, może komuś spodoba się taka owczareczka w łaty ;).
  13. [quote name='JOMA'][B]Jaaga[/B] - a co ty tu robisz :crazyeye:[/quote] Zaintrygowało mnie, co Ty tu robisz i musiałam sprawdzić :diabloti:. Nam nie możesz przywieźć świnek, bo umarłyby na zawał, jakby zobaczyły te wszystki psy i koty. Za to możemy z Minią zrobić wizytę poadopcyjną :evil_lol:.
  14. Joanna bierze świnki :lol:! Czy też będę je czesać i kąpać :cool3:? Jakby Minia wiedziała, że mama Julce sprawi świnki, to nie miałabym życia. Chociaż Minia wolałaby bardziej świnkę, ale wietnamską. Już zapraszamy na wypas w ogrodzie, jak w Tychach będzie remont ;).
  15. U nas są darmowe sterylki wolnozyjących kotów, tylko co z tego, skoro prawie nikt o tym nie wie. Pewnie byłoby lepiej, gdyby jakieś ulotki miasto dawało administacjom. Dziewczyny z Miau czy z Dogo do wszystkich nie trafią. Czyli dalej pełno niechcianych maluchów :shake:. Mam największą satysfakcję z tego, ze żaden z trafiających do mnie zwierzaków nigdy nie będzie rozmnażany. Gucio też już jest wykastrowany.
  16. Jasne, zawsze przecież mozna oddać miot do schronu, zeby uszczęśliwić innych. Mnie kiedyś tak powiedziała pewna głupia kobieta, odnosząca do schroniska 2-3 razy do roku mioty swojej kotki :angryy:. Dawała je tam, zeby inni też mogli sobie przygarnąć kotka, bo skąd niby mają je brać? Myslałam, ze nią potrząsnę i trzasnę.
  17. Lolka, ja w niedzielę i poniedziałek też zrobiła ogłoszenia na tych serwisach ogłoszeniowych,l bo już nie wytrzymałam ciszy :evil_lol:. Nie piszę w ogłoszeniach o jej chorym sercu i zwapnieniu płuc, bo to nie ma znaczenia w codziennym życiu i nie trzeba leczyć, a potencjalnych chętnych odstrasza, bo myslą, ze bedą ponosic koszty i spędzać czas u lekarza, a pies jest wrakiem. Jesli ktoś zadzwoni, to wtedy powiem o tym. Mam totalny brak zainteresowania tymczasowiczami. Oboje z Guciem siedzą i czekają, a kolejnych bied na DT jest mnóstwo. Widziałam u Was na wątku schroniskowym, że też ciągle przybywa psiaków. Tak chyba jest wszędzie.
  18. [quote name='Basia1968']dziewczynki otrzymuję emaile z zapytaniem o małe psiaczki - jesli macie coś na oku to spróbujcie oto treść wiadomości: - wprawdzie jest to do innej aukcji ale tam wstrzymane adopcje - więc może zaproponujcie w zamian suneiczkę szczeniaczka. [B]Witam serdecznie... bylabym zainteresowana adopcja tej czarnej suczki... prosze mi napisac jakie sa warunki adopcji i gdzie ewentualnie musialbym dojechac bo jestem z Bytomia wiec do Zabrza jest niedaleko... pozdrawiam Tomasz[/B] [B]LenaThomas@interia.pl[/B] [/quote] Lolka, nie wysłałaś tam przypadkiem info o naszej Pipi? Bytom to 30 min. drogi do Katowic. Nie chciałabym powielać, wiec daj znać. jeżeli nie wysłałaś, to ja to zrobię. Jak na razie nie ma jakiegokolwiek zainteresowania Pipi.
  19. Ja w Majkę wierzę ;). Sara 9 lat nie była socjalizowana, a jest super, może nie jest szczególnie wylewna, ale to nie problem. Może Maja boi się kontaktów z człowiekiem, bo inne psy ją za to ustawiały? Tak czasem bywa w stadzie. Jesli kilka razy została zazdrosnie kłapnięta, to mogło jej się odechcieć. Bez względu na jej socjalizację lub brak, DT wydaje się jedyną szansą.
  20. Charakter jak mojej Sary. Też nie wychodziła tam z budy, a teraz wita każdego i nikt nie chce uwierzyć, że spędziła 9 lat w schronisku. Może jakaś dobra duszyczka wypatrzy Majkę i wyciągnie ją ze schroniskowej budy?
  21. [url=http://www.allegro.pl/item644388874_4_kg_slodka_suczka_w_domu_tymczasowym_katowice.html]4-kg słodka suczka w domu tymczasowym, KATOWICE (644388874) - Aukcje internetowe Allegro[/url]
  22. Dziś dałam następne ogłoszenia na 3 tyg. O Pipi nadal cisza, a o mojego Gucia dzwonią tylko ludzie w wieku 80-90 lat. Na co komu w tym wieku żywiołowy szczeniak :shake:? Pipi ma się dobrze, jedynie martwię się, że bardziej przeżyje zmianę domu, skoro z nami tak się zżyła. Ogólnie sprawia teraz wrażenie całkiem normalnego, zadowolonego z życia psa :lol:. Po usunięciu ciąży widocznie jej ulżyło, bo nawet biega i głupieje na spacerach.
  23. Kompletnie nikt nie dzwonił :shake:. Prawie nikt jej nie ogląda na Allegro. Nie wiem czemu, przecież jest maleńka i fajna, zdjęcia też rzucają się w oczy. Bardzo zżyła się z Sarą. Sama zostaje już po spacerze na dworze i wraca sobie do domu, kiedy chce. Zrobiła się całkiem normalna, kiedy już wszystkich domowników poznała. Za to, jak usłyszy kogoś obcego, to znika za wanną. Najgorszy cyrk mam dalej z jedzeniem. Z Gucia wylewają się fontanny biegunki po suchym, Pipi nie może jeść kurczaka, a wzajemnie próbują sobie wyjadać z misek. On poluje na dietę Pipi, a ona na kurczaka.
  24. Lolka, nie potrzebuję pieniędzy, bo Pipi ma cały worek karmy wątrobowej. Może tylko z tymi nowymi zdjęciami zrób gdzieś ogłoszenia.
  25. Super, że ta maleńka suczka też już jest w domku :multi::multi::multi:. To chyba ten wątek tak działa :lol:. Justyna dawaj następną na pierwszą stronę, może też jej się poszczęści. Chyba dodam moje strachulce Pipi i Gucia, to może wreszcie ktoś je wypatrzy :cool3:. Jurosia, mam ten sam problem, co Ty z rozpuszczaniem psów. Gucio jest 7-mies. szczeniakiem wielkości onka, a ładuje mi się na kolana i muszę go łaskotać po brzuchu i pod pachami. Zbieram po nim kupy i siuśki, a nie mam serca wywalić go na stałe do kojca, bo jest taki przylepny i chce być z maleńką Pipi. Tylko ściska mnie, jak sobie pomyślę, że w nowym domu może nie być tak traktowany i że mu może tym krzywdę robię:roll:.
×
×
  • Create New...