Witam, posiadam suczkę o imieniu Tosia o od pewnego czasu miała znikome, ale pojawiające się "ataki", które po prostu paraliżowały jej ciało na kilka minut i ustępowało. Jednak po świętach nagle dostała całkowitego paraliżu i w ogóle nie może poruszać łapkami. Byliśmy wszędzie - na badaniu krwi, na prześwietleniu, na rezonansie - i wszystkie badania wychodzą pozytywnie - nie ma żadnej wykrytej choroby... Nie wiemy co z tym zrobić, ponieważ mija juz tydzień od tej sytuacji, a nikt nie może nam pomóc. Tosia była też w klinice weterynaryjnej, gdzie przeleżała 24 godziny. Dostaliśmy telefon że jest już znacznie lepiej, tylko że musi przejść rehabilitację tygodniową, gdzie jedna doba kosztuje ponad 300 zł. Jak w ten sam dzień przyjechaliśmy okazało się, że w ogóle nie jest lepiej i ta wizyta nic nie pomogła, a rehabilitacja dla nas jest zbyt kosztowna. Nie wiemy co robić w tej sytuacji. Pies nie ma głosu, ale chce pić, jeść. Oddaje mocz, ale nie zauważylismy, żeby się wypróżniała. Ledwo co rusza głową.
Poniżej link do zdjęć wyników badań, zdjęcie pieska oraz film nagrany podczas jednego z wyżej wymienionego ataku.
https://drive.google.com/drive/folders/1HRRENFAT5ySIt4YS9ZAPdnwWE50DS5WA?usp=sharing