Ja też podpisałam się pod tą petycją i obiecuję, że będe informowała każdego, kogo tylko znam i nawet nie znam, by podpisywali się pod tą petycją. Jestem wstrząsnięta historią Ozziego, kiedy zobaczyłam zdjęcia jego zwłok rozryczałam się i nadal nie mogę ostrząsnąć się z tego wszystkiego, uwierzyć... że tak można... co za szatan, co za bestia tak postąpiła z żywą istotką... Matko święta... aż brak słów.
Jestem tym bardziej wstąśnięta bo sama mam psa po przejściach, dla mojego Bluckiego też szukano rodziny i znaleziono ją u mnie w domu. Z początku Blucky też był cały zmarnowany, też miał chorobę skóry, brakowało mu witamin, nie miał podstawowych szczepień, w niektrych miejscach na ciele miał jakby powyrywaną sierść, ale po miesiącach walki z jego chorobą, po wielu odwiedzinach u weterynarza, dokarmianiu go i serwowaniu mu najróżniejszych witamin moj psiak jest zdrowy jak ryba, bardziej szczesliwego psa nie widzialam, lata po lakach szybciej od psow o wiele od niego wiekszych, jest pelnym zycia, zadowolonym, kochajacym mnie pieskiem i aż trudno uwierzyć że ma za sobą wcale nie różową przeszlość. Ale mowie wam... jak dostałam Bluckiego pod opieke... w życiu nie przyszloby mi do glowy zeby mu robic krzywde.. W zyciu !!! Jak w ogole można zrobić jakiemukolwiek zwierzakowi krzywde? Nie rozumiem tego.