Rachunek.wystawiony został za "usługę weterynaryjną". Skonsultowaliśmy już psa u naszego weta, ten podjął decyzję o usunięciu większego guza wraz z najbliższym "zdrowym" sutkiem i węzłem chłonnym. Pies jest już po zabiegu, przeszedł go rewelacyjne. Za kilka dni ma mieć ściągnięte szwy.
Pies miał być operowany w klinice tylko i wyłącznie ze.względu na wyniki prób wątrobowych-nasz lekarz stwierdził, że liczy się czas i lepiej będzie jak wytnie się jednocześnie listwę i zrobi sterylizację- ze względu na problemy z wątrobą lepsza miała być narkoza wziewna.
Pies miał robione usg serca-wynik jak najbardziej prawidłowy i usg brzucha-lekarka stwierdziła powiększenie węzłów chłonnych (pachwinowych, czyli znajdujących się przy guzie).Stwierdziła jednak, że do takich sytuacji dochodzi w wielu przypadkach, więc nie ma powodu by rezygnować z.oparacji. Te badania robiono w klinice.
Dodatkowo badania krwi, w tym tarczycy i wątroby. Próby wątrobowe.po za normą, wyniki poprawiły się po lekach.
Tak.jak napisałam, pies jest po zabiegu, u naszego weta. Tradycyjna narkoza. Podczas zabiegu nie działo się nic złego.lekarze stwierdzili, że pies jest w.dobrej kondycji. Drugiego dnia po zabiegu biegała już po posesji i żebrała pod lodówką. Od feralnego zdarzenia minęły jakoś trzy tyg.
W sumie.po wizycie w.klinice pogodziliśmy z faktem, że pies umiera. Tyle tylko, że.teraz zrozumieliśmy, że może niekoniecznie.
Tak czy siak, czekamy na wyniki badania guza. Na zabieg zdecydowaliśmy się w pierwszej chwili, bo baliśmy się, że guz pęknie i pies nie umrze z powodu przerzutów ale z powodu rany.
Lekarz chce żebyśmy powtórzyli rtg po zdjęciu szwów w innej przychodni niż w tej, w której wykonano obydwa poprzednie. Guz może być złośliwy, jednak nie musiał dać przerzutów.
W sumie, zapytałam o to nieszczęsne rtg, bo chyba byliśmy w sporym szoku, nie skojarzyliśmy faktów. Tłumaczyliśmy sobie, że lekarz źle odczytał pierwsze rtg. Ale skoro przerzuty eliminują możliwość zabiegu to po cholerę miała być zrobiona tomografia? Najgorsze w tym wszystkim było to, że kiedy odbieraliśmy psa, obok naszej leżała spanielka, właśnie po zabiegu, który miał być przeprowadzony u naszej psiny. Z głupoty, zaczęłam myśleć, że może pomylili psy.
Pies ma 11 lat. Wg. naszego weta, można z powodzeniem prowadzić takie operacji u psów w tym wieku.