Witam ,
Mam 8 letniego West Highland teriera. Charakter jest jaki jest. Nie da sobie obciąć pazurów, prawdziwy dramat, nawet u weterynarza.
Jedynie Groomer obcina przy okazji zabiegów pielęgnacyjnych. Ostatnio jednak okazało się, że nie wszystkie pazury są regularnie przycinane<szczególnie wilczy>
Dodatkowo złamał sobie jednego z tych długich. Pojechaliśmy do weterynarza, który zastosował tzw "głupiego jasia" i zaopatrzył złamanego pazura oraz obciał pozostałe.
Długo się wybudzał z tego zastrzyku bo kilka godzin. Po 3 dniach pojechaliśmy go zaszczepić na Boreliozę.
Następnego dnia pies gwałtownie osłabł , był osowiały. Miejsce zastrzyku bo bolało< sądząc po dotyku> Miał nawet problem z samodzielnym wypróżnieniem.
Lekarz dał mu dawkę glukozy. Dodatkowo zastrzyk odczulający oraz przeciwzapalny.
Mija kolejny dzień<2 od powyższego zabiegu> a pies dalej jest bardzo osłabiony, osowiały i obolały.
Ma apetyt , ale chyba problemy z trawieniem bo ma biegunki z przerwami. Nie wymiotuje. Pije wodę.
Sam nie wiem, czy jechać do innego specjalisty czy zawierzyć jego słowom i po prostu mu przejdzie po kilku dniach.
Zastanawia mnie też fakt, co jest przyczyną tego stanu rzeczy, pies już brał tą identyczną szczepionkę wcześniej< ten sam producent, ten sam skład>
Może problem jest w tym ,że już 3 dni po zastrzyku "głupim Jasiu" dostał szczepionkę. Niemniej to weterynarz z długoletnim doświadczeniem.
Nie popełniłby takiego błędu świadomie.
Z góry dziękuję za jakiekolwiek sugestie w powyższej sprawie.