Jump to content
Dogomania

Eufrozyna

Members
  • Posts

    23
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eufrozyna

  1. Jestem zapsiona i zafreciona:lol: Są sygnały, że w zoosklepach pojawiają się psy i koty, czas podjąć próbę wprowadzenia zakazu handlu zwierzętami towarzyszącymi nie tylko w sklepach ale i na giełdach. Włączcie się do akcji, proszę w imieniu Draba, Korka i Bruna - moje psy, a także Zuzy, Maksa i Patka - fretki. Pozdrawiam
  2. :oops::oops::oops:Mój błąd - poszło.
  3. Bardzo dawno mnie tu nie było. Coś nie tak jest z nr konta na leczenie Despero. Bank mi powiedział, że "jednostka nie istnieje", sprawdźcie proszę!
  4. Jest fatalnie, godzinę temu wróciliśmy od weta. Na moich oczach Korek i Drab dopadły Bruna, przewróciły i mimo, ze leżał na grzbiecie gryzły. Efekt - głęboka rana w wewnętrznej stronie uda, silny krwotok z uszkodzonego naczynia. Jest po szyciu, przeciwbólowce, przeciwzapalny, antybiotyk przez 5 dni. Behawiorysta, pomysł byłby dobry ale mieszkam na wsi i sprawa robi się trudna. Korek po kastracji 10 dni temu i tym razem pewnie to nie jego wina. Bruno zaczepia, warczy przechodząc obok Korka, nie odpuszcza. Przetrzymam go w sieni przez okres choroby wyprowadzając na smyczy na siusiu. Wet mówi - nie poradzisz nic na to - natura. Po części ma rację ale moje psy nie żyją w naturze a w ludzkopsim stadzie. Chyba muszę szukać Korkowi domu ale kocham tego psa, jest mi bardzo ciężko.
  5. Dziękuję Wam za zainteresowanie, będę robiła, co się da, żeby ograniczyć awantury. Bardzo liczę na zmiany w zachowaniu Korka po kastracji i wyciszeniu hormonów.
  6. Świetną i wystarczającą okazją jest zobaczenie się. Zwłaszcza, że stary Bruno nie odpuszcza, warczy i niestety, nie ulega. Czyli, na wszelki wypadek nie opuszcza ganku ale kiedy młody się zbliża, warczy i piekło gotowe. Nie wkraczam w awanturę tak długo póki nie podłącza się Drab, ten zawsze atakuje słabszego. Tylko Zuza nie bierze udziału w akcji, jest ponad to. Naprawdę nie wiem, co robić. Uratowałam Korka za cenę zdrowia i spokoju Bruna. Boję się o niego bo jeśli mnie nie będzie w domu? Liczę na jakieś uspokojenie po wyciszeniu hormonów ale wet. określił wiek Korka na około 2 - 3 lata. Kastracja może nie zadziałać, zwłaszcza, że widzę wyraźnie znaki terytorialności też. Wobec nas pies jest bezwzględnie ufny i oddany, gorzej z osobami przy bramie. Liczę też na ewentualne zastosowanie wyciszenia - zioła, farmakologia. Z tym muszę poczekać - moja wetka czeka lada chwila dziecka.
  7. Misiu, dziękuję za dobre słowa. Nie ma mowy o sprzedaniu czy oddaniu, o łańcuchu nie wspomnę. Jak pisałam, psy zostają wszystkie. Korka mogłabym oddać TYLKO do bardzo dobrego domu, w ręce super opiekuna. Pozdrawiam
  8. Bardzo dziękuję, że się odezwałaś. Nie faworyzuję staruszka, leczę rany, nie daję mu jeść drugiemu /jak dotąd/, pierwsza je podhalanka, jest niekwestionowaną alfą, drugi je młody, później Bruno - staruszek, na końcu Drab, który nigdy nie pchał się na pierwsze miejsce. Wczoraj odjajczyliśmy młodego i wiesz, co sie dzieje? Biedny staruszek usiłuje wrócić na swoją pozycję. Wszystkie zwierzaki są kastrowane, mieszkamy na wsi i jest to konieczne dla ich bezpieczeństwa. Staruszka nie mogę wziąć do domu, sika, to też przygarnięty pies i wygląda, ze nigdy w domu nie mieszkał. Próbowałam ale wyjście z domu na chwilę kończyło się jatką. Zatrzymałam młodego - Korka, bo chętnie na wsi wzięliby go na łańcuch:diabloti:, chwilę po znalezieniu ogłaszałam i w znalezionych psach , i na Dogomanii. Korek zostaje, chyba że znalazłby się ktoś,kto zapewniłby mu b. dobry dom. Chłopak jest piękny, długowłosy, podpalany prawie pomarańczowo. Reszta to psy, które są z nami parę lat. Dalej czekam na rady bo jeszcze chronić go moge w domu przez dzień, a jak wróci do sił...
  9. Żałuję, że nikt nie może mi pomóc.
  10. Od września mam nowego znajdę - onek, półtora roku, pobudliwy /może przejścia/. Na podwórzu mieszkają wszystkie - 4, najstarszy wiekiem, Bruno jest przez nowego dominowany przy współudziale najmłodszego - około pięcioletniego Draba. Trudno patrzeć, jaki los staruszkowi zgotowaliśmy ratując Korka, tak się nazywa przygarnięty owczarek niem. Bruno jest w takim stresie, że boi się podejść do wiadra z wodą, jest pogryziony, chowa się w budzie lub siedzi na ganku. Potrzebuję rozsądnych rad, podstawowe - nie wzmacniać, nie faworyzować, pokazać młodemu miejsce w stadzie - znam i usiłuję stosować. Ważne - stary pies nie odpuszcza - warczy, szczeka, prowokuje. Co mamy robić, żeby nie mieć jatki i ciężkiego bólu serca patrząc jak dobry, mądry pies zamienia się w kupkę nieszczęścia.
  11. Tak jest napisane w Starym Testamencie, czy jest też w Nowym nie wiem, nie jestem pewna.
  12. Rację ma Lidan, pisząc jak wiele mogliby zrobić księża na wsiach, gdyby mieli więcej szacunku dla wszystkiego, co żyje. Łagodziliby zdziczenie obyczajów w stosunku nie tylko do psów i kotów. Także wobec zwierząt gospodarskich. Mówimy tu jednak o psach, a psy na wsi mają straszne życie. Są zabijane lub trute bo stare i darmozjady, puszczane samopas rozmnażają się i zagryzają. Przecież wspomnienie o szacunku dla stworzenia Bożego mogłoby coś zmienić. Tyle tylko, że do tego trzeba Człowieka. Chocby na lekcji religii dobry, mądry i wrażliwy ksiądz powinien rozmawiać z dziećmi o stosunku do zwierząt, o tym, że wierzyć w Boga to przestrzegać dekalogu, a on nie mówi tylko o ludziach. Jeżeli Bóg, jak uczą, stworzył świat to cały, ze wszystkimi istotami i dzieło Boga trzeba szanować. Wydawałoby się, że to prosta prawda i dla wiernych zwłaszcza powinna być zrozumiała, ale jeśli nawet słudzy boży nie rozumieją...
  13. Moje biedaki ciężko przeżyły noc, a mieszkamy na wsi i tu jest bez porównania ciszej niż w mieście. Kiedy chwilę po północy wyszliśmy do nich, przerażone siedziały dwa w jednej budzie, chociaż na codzień nie kochają się zbytnio. Zuza, największa była u siebie i dosłownie zakrywała sobie uszy. Rozdygotaną starałam się uspokoić i przytulić. Rano wyglądała tak jak pisała Sonix, zapadnięte oczy i wymęczony pysk. Po chłopakach nie było widać nocnych przeżyć. Zuzę wzięłam do domu na kilka godzin, żeby odpoczęła. Pospała spokojnie bo frety były w klatce. Cierpię, że moje psy muszą mieszkać poza domem. Przez trzy lata, zaraz po sprowadzeniu się na wieś, Zuza, która przyjechała z nami z Warszawy, mieszkała w domu ale kiedy przygarnęlismy dwa następne nie dałam rady i wszystkie sprawiedliwie musiały wyjść na podwórze. Zuza to podhalanka, a chłopaki owczarkopodobne. Ach ten Sylwester, niby fajnie bo fajnie ale dla psów i psiarzy koszmar.
  14. Witajcie, czytam i płaczę. Moje zwierzęta są na szczęscie zdrowe, najbliżsi ludzie też ale wiem, jak boli rozstanie bo niejedno rozstanie przeżyłam. Jestem z Wami i teraz, i przy pierwszej gwiazdce ciepłymi, serdecznymi myślami.
  15. Przeczytałam tę opowieść o złym losie, wspaniałych ludziach i na koniec, radości i tych, którzy brali fizycznie udział w dawaniu nowego życia Feniksowi, i tych, którzy akcję wspomagali. Przede wszystkim ogromną radość sprawiliście takim jak ja, nowym forumowiczom. Od zawsze mam psy, najpierw rodowodowe, właśnie dogi, póżniej, po ich odejściu jamnika i ruskiego czarnego, cudowną Rzepę. Po jej śmierci zdecydowałam, że właśnie psy schroniskowe i bezpańskie znajdą w naszym domu spokój i miłość. I tak jest. Mieszkają z nami, już od 6. lat na wsi, trzy potwory - podhalanka mix, niby francuski owczarek i zupełnie kundlowaty kundel. Jest też fretka i wszyscy Was pozdrawiamy, bedziemy jak tylko się da dogoforumiaków.
  16. [quote name='diabelkowa']ile dalas za zabieg?[/quote] Nie pamiętam, to było 4. lata temu.
  17. Eufrozyna

    Metamorfozy

    Wspaniały temat, upublicznienie takich zdjęć pokazywałoby, jak wiele można zmienić w zyciu psa, jak naprawdę piękne są zwierzęta otoczone miłością i nie chodzi o ich urodę ale o wyraz oczu i ciałka pełne energii. Moim przysposobionym psom nie robiłam zdjęć, żeby nie pamiętać ich nędzy, a jeden z nich był w stanie wręcz beznadziejnym. Dzięki mądrości wetów i cięzkiej pracy naszej jest urodziwym, zdrowym i szczęśliwym psem.
  18. Mam dwa kastrowane psy, zabieg polegał na nacięciu skóry moszny i usunieciu z niej jąder. Obaj chłopcy doszli do zdrowia w ciągu 48 godzin, tzn. siusialy, oszczednie biegaly. Oprócz tego, że sa mniej wobec siebie zaczepne, nic nie zmieniło się w ich usposobieniu. Są radosne, ufne, nie utyły i sa bezpieczne w kontakcie z obcymi psami bowiem nie są wobec nich agresywne. Nie mają skłonności do włóczęgostwa, co w naszych wiejskich warunkach byłoby niebezpieczne.
  19. Czy aby napewno? Kastracja u samców to wyłuskanie jąder, czyli niemozność zapłodnienia, a sterylizacja u samic to usunięcie jajników i bywa, że macicy. Zabieg dużo trudniejszy i bardzo inwazyjny.
  20. Może nie wszystko i niedokładnie przeczytałam, mam wrażenie, że piszecie głównie o sterelizacji. Ja mam doświadczenia z samcami, mieszkam na wsi i uznaliśmy, że dla bezpieczeństwa naszych psów w ewentualnych starciach z wiejskimi psami nalezy je kastrować. I to okazało się słuszne, nawet kiedy któryś z naszych psów wybiegnie z podwórka, nie jest konkurentem dla samców i nie dochodzi do awantur na tle :evil_lol: seksualnym. Nasze psy nie włóczą się po okolicy. I żaden się nie przyczyni do powiększenia liczby wiejskich łańcuchowych biedaków.
  21. Wydaje mi się, że nie wolno handlować w tzw.zoosklepach psami i kotami, jak brzmi przepis nie wiem. Wiem, że w warszawie jeden ze sklepów "anna" probował sprzedawać szczenięta ale na szczęście ukrócono ten proceder. Zawiadamiajcie związek kynologiczny, przecież sprzedający twierdzą, że to psy rasowe.
  22. Witajcie,jestem nowa na dogomanii, trudno mi się połapać w systemie forum. Pobieżnie poczytałam i chcę wyrazić swój pogląd. W dawnych czasach hodowałam dogi niemieckie, cudowne psy, póżniej w moim domu mieszkały różne psy rasowe z dobrych hodowli. W 99.r umarła na babesziazę kochana i najmądrzejsza Rzepa, ruska terierka, przez rok była żałoba, póżniej milion pomysłów jaki powinien być nowy domownik. Chciałam breneńczyka, obdzwaniałam hodowle i zbierałam pieniądze. I nagle iluminacja - kochasz zwierzaki, a schronisko? 25 listopada 2000 zobaczyłam podhalankę - Zuzę na Paluchu, wzięłam. Póżniej z lecznicy przy Gagarina po wypadku Draba i na koniec umierającego w lesie 4. grudnia w moje imieniny Bruna. I tak mam znajdy i jestem przekonana, że jak długo żli ludzie robią krzywdę zwierzętom to dobrzy muszą im pomagać zapewniając dom. Zachwycają mnie rasowe psy i cieszę się, że mają dobre domy ale ja zostanę przy znajdach. Mam dobrze i mogę opiekować się 3. potworów i fretką bo mieszkam od 6. lat na wsi.
  23. Zabieg kastracji, pisałas o przyszłej operacji samca chyba, zmniejsza agresywność w widoczny sposób, przynajmniej u moich psów. Nie spotkałam się z zaleceniem podawania hormonów. Myślę, że Twoja suczka jest po prostu zestresowana, no i zmiany hormonalne muszą trwać az do wyciszenia. Moje psy nie tyły po kastracji czy sterelizacji, dostają taką samą karmę jaką dostawały dawniej.
  24. Wszystkie moje psy są sterelizowane. Od 6. lat mieszkam na wsi więc jest to konieczne dla ich bezpieczeństwa. Nawet kiedy zwieją z podwórka nie grożą im scysje z psami wiejskimi o dziewczyny, a Zuzce, suce, nie zawracają głowy pod płotem wyczekujący kawalerowie. Uważam, że generalnie sterelizacja jest najlepszym i jedynym sposobem na ograniczenie problemu bezpańskich, cierpiących głód i potwornie traktowanych zwierząt.
×
×
  • Create New...