Witam,
zacznę od tego ,że na forum jestem nowa
i od tego że na czwartek jestem umówiona z behawiorystką.
Przygarnęłam, na dom tymczasowy a pewnie na stałe raczej już psa.. 2 lata w schronisku, 2 lata w Kojcu w gnoju w zakładach. Bobik miał chyba ciężkie zycie.. moim błędem było to, że chciałam mu nadrobic w dwa dni chyba : głaskanie dopieszczanie itd.. No i mam : lęk separacyjny. Bobik póki co u nas jest na zewnątrz nie w domu,< mieszkam w domui jednorodzinnym>, jak zsotał n noc w garazu to go porozwalał, jak wyszłam i go nie zabezpieczylam <mamy wysokie ogrodzenie - ale i tak dał radę> - to uciekł za mną.. Mi pęka serce, bo jak wychodzę to szczeka, jak wchodzę do domu drapie drzwi< choć chyba już mu troche przechodzi> lezy ciagle pd nimi., tak jakby mnie pilnował. Wcielam w życie nie witanie się i nie żegnanie - choć to ciężkie, ja jestem mega wrażliwa i mi też serce pęka, nawet płaczę. chyba bardziej potrzebuje terapii niż on.. :D Mama mówi, że i tak ma lepiej, bo wychodze z nim spacery - bylam na godzinę, ale chyba za mało - latał mu jęzor ale poem dalej miał siły na szczekanie. Kupiłam mu Konga - extreme< bo bobik to duży pies, kundel, 6 lat> mysle ze mniej wiecej wzrost owczarka niemieckiego. Ale konga szybko pochłania.. w sensie jedzenie stamtąd. Nie wiem co mam robić - bo rady z kluczami kurtką nie wyjdą raczej- on jest na zewnątrz niż w domu. Choć jak widzi że zabieram klucze to od razu myśli że idziemy na spacer. Umie komendy, nie wiem czy zostań, ale mówię mu tak i chwile dae radę.. a za chwile lament. Ja się wyniszczam psychicznie - boje się że to nie minie, bedzie rozwalał szczekał.. Proszę o pomoc. Dodam , że staram się go ignorowa teraz, ale cięzko mi to idzie z powyżej wymienionch powodów- ja też się szybko przywiązałam i mi go szkoda. Jeżeli ma to mu pomóc to jestem zmuszona, wiem. Mamy też małego psa - oboje sie zaakceptowali, nie są zazdrosni.