Mamy ogromny problem. Nasz szczeniak (9 miesięcy) - Leonberger straszliwie boi się ludzi. Prawdopodobnie ktoś zrobił mu coś bardzo złego, gdy był na podwórku niedługo po tym jak przywieźliśmy go do domu. Początkowo nie okazywał strachu, ale im stawał się większy tym bardziej bał się ludzi. Gdy idzie ktoś ulicą szczeka przy bramce i wydaje się groźny, ale gdy wchodzi ktoś na podwórko ucieka na drugi koniec. Jest to strasznie uciążliwe dla niego, bo widać, że chciałby podejść i się bawić, macha ogonem ale trzyma się z daleka. Gdy przychodzi ktoś obcy nie pozwala nawet członkom rodziny zbliżyć się do siebie. Nie wiemy już co robić, bo co ekspert to inna opinia. Treser powiedział, żeby wychodzić z nim na spacery. Nie da sie, bo zaraz za bramką staje i ciągnie spowrotem, a że jest wielki to nie ma na niego siły.. Weterynarz radził, żeby być przy nim, głaskać gdy wchodzi ktos obcy na podwórko. Też się nie da, bo wyrywa się strasznie. Jest ogromny i silny więc cieżko go utrzymać. Załamujemy ręce :( Poradzicie coś?