Temat wiele razy wałkowany
Wiele czytałam o tym i powoli otwierają mi się oczy na problem ....
Mam pieska od trzech miesięcy
Historia smutna, wzięłam na ttmczas z przytuliska bo była malutki i miał bardzo chory brzuszek, nie jadł bał się wszystkiego etc
Brzuszek wyleczyliśmy od razu, niestety okazało się ze ma chore serce. Tetralogia Fallouta. Czekamy na drugą próbę udrożnienia tętnicy płucnej
Pies generalnie chory, pies specjalnej troski trochę i wiele rad doczytanych na niego nie działa lub niewolno stosować . Wybieram się z nim do behawiorysty ale odkładam na "po zabiegu" a czas mija i jest coraz gorzej
Na początku pies lękliwy i spokojny, na spacerach leżał z podkulonymi ogonem i bał się dosłownie wszystkiego. Na szczęście mam (i nieszczescie) mam ogród więc na początku miał zapewniony spokoj. Potem coraz lepiej szła socjalizacja. Do psów na spacerze się bardzo rwał, niekoniecznie do zabawy, piszczał skowyczal poszczekiwal bardziej to wyglądało jak frustracja niestety nie każdy pies lubi, został oszczekany jeden pies go szczypnął, zląkł sie. Do suk było prawie ok, z pieskami gorzej ale puszczony do nich wąchał chwile, dawał się wąchać i odchodzil. Jeden pies wąchał go zbyt długo i namolnie więc wtedy usłyszałam pierwszy raz że warczy. Potem już było gorzej bo czaił się na psy w poblizu potem wyskakiwał i szczekał . A ja oczywiście czyniłam błąd za błędem odruchowo ściągałem go na smyczy na widok szczekających psów do których chciał biec .....
Smycz ma komfortowa flexi 5m, wygodne szelki. Nie mogę go puszczać luzem bo nie wiem czy wróci na wolanie. W ogrodzie wraca ale wtedy kiedy nic się nie dzieje, na spacerze jest mnóstwo bodźców przeciez. A on bierze leki co 8 godzin nie chce myśleć co byłoby gdyby zginął choćby na trochę
Teraz
Został miesiąc temu wysterylizowany (przy okazji pierwszej próby) miał być spokojniejszy, bo te ekscytację z jego sercem nie są dobre. Na razie jest gorzej, bo stał się agresywny
Wczoraj szły dwie suczki, czaił się na nie, pani mówi proszę go puścić one też wariatki szczekliwe ....zluzowalam smycz i się zakotłowało ... Więc to co zawsze mówiłam że może gdybym mu nie zabraniała to by nic nie bylo. Suczki potem pocztowy się na zajem wyładowując frustrację :(
szczeka na psy duże na psy małe teraz już i na suki widzę :(
ale przedwczoraj podbiegł do niego pies na którego się jak zwykle czaił ( idzie na przygoetych nogach brzuchem po ziemi ale to nie strach tylko wstęp do ataku ) bo okazało się że był bez smyczy i nic się nie wydarzylo. Tzn powaxhaly się i tyle.
Próbowałam ze smaczkami że niby go skupiam na sobie i nagrodzie ale on ma w nosie jedzenie w takich momentach
W domu
W domu jest pieskiem kochanym i słodkim. Z kolan by nie schodził. Moich.... No ja jestem jego pani kochana ale uczę go innych. Córkę już też kocha. Problem ma z mężczyznami więc męża omija ale głaskać się daje. Do obcych w domu podchodzi po jakimś czasie aby powąchać u wystarczy, nikt więcej od niego nie wymaga, nie chowa się po kątach nie boi zbytnio. Gwałtownych ruchów i halasow gdy są goście nadal tak. Nie zmuszam do niczego. Uważam że pr,wszedł ogromną drogę i jest wspanialy, tylko te spacery .... Każdy pies na drodze to wyzwanie. A chodzę ciągle ta samą drogą i są te same psy....po kolei już nie lubimy prawie wszystkich ;/ może to terytorializm .... Psy uległe bardzo oszczędza tzn obwącha pozwoli się obwachac i idzie dalej, bawić się nie chce. Jedyne co może z siebie wykrzesać to to że odejdzie. Nie wiem jaka jest jego historia, jakie psie i ludzkie doswiadczenia. Tak bardzo chciałam żeby korzystał z tych spacerów w pełni i bawił się z pieskami. Teraz to już tylko marzę o jego spokoju bo przy jego sercu takie złe emocje są niedobre.
Edit
Piesek jest malutki 4kg ale dorosły. Wet ocenił na ok 3 lata (również po zaawansowaniu zmian w sercu na skutek wad wrodzonych nieleczonych)