Mam problem z zachowaniem mojego psa. Zwierze pochodzi ze schroniska, ma 1,5 roku, samiec. Przygarnęłam go 3 miesiace temu, a teraz zastanawiam sie czy go nie oddac spowrotem. Mam nadzieje ze nasza historia Was nie znudzi i otrzymam jakies porady. W kazdym razie z góry dziekuje :)
Przez pierwsze tygodnie pobytu psa u mnie w domu byłam zachwycona. Zwierzak był bardzo posłuszny, miły i zaufał od pierwszej chwili. Teraz wiem ze był wycieńczony choroba z którą walczylismy od pierwszego dnia po wyjsciu ze schroniska. Gdy tylko pies nabrał sił i odżył zaczęła sie walka o pozycję. Walka ta trwa do dzis i przeistoczyła sie w istny horror. Zaczęło sie od niewinnego, delikatnego chwytania zębami a skończyło na (moim zdaniem) atakowaniem na spacerach.
Poczatkowo pies skakał, chwytał zebami za ubranie i ciało kazdego kto wchodził do domu. Poradziłam sobie z tym problemem odprowadzajac psa na posłanie i zostawiajac go na kilkanascie minut samego. Sposob ten odniósł skutek i pies w domu zaprzestał tych praktyk. Nastepny problem pojawił sie na spacerach. Pies chwyta za smycz, ciagnie za nią warcząc. Kiedy go karcę zaczyna skakać na mnie z zębami. Wtedy chwytam go za kark i zwyczajnie przygniatam do ziemi. Kiedy pies sie uspokoi odpuszczam. Jednak czesto długo sie nie uspokaja i musze z nim tak walczyc. Zeby uniknąć tych przykrych sytuacji zaczełam psa wyprowadzac w kagańcu. Bardzo podobnie jest kiedy puszczam go luzem.
Kiedy biega w kagańcu jest spokojny i kochany. Gdy tylko go zdejmuje wstepuje w niego diabeł. Np. go przywołuję a on biegnie wesoło do mnie i nagle zaczyna skakac i gryźć. Kiedy go odpędzam bardziej sie nakręca.
To jest jakis koszmar. Przeciez nie moge non stop puszczac go w kagańcu. Zreszta kiedy ma go na głowie to tylko lezy albo łazi w kółko i wącha trawe. Gdy tylko zdejmuje ten kaganiec pies odżywa. zaczyna biega, bawi sie, jest szczesliwy. Tylko że wtedy ja nie jestem szczesliwa. Bo ile mozna walczyc z własnym psem ? Teraz jestem bardzo zdenerwowana bo poł godziny temu wrociłam z wieczornego spaceru cała mokra. Musiałam na siłe przygniatac własnego psa do ziemi zeby załozyc mu kaganiec aby uniemozliwic mu gryzienie mnie.
Dodam ze moj chłopak, do ktorego takze nalezy pies, jest zdania ze nasz podopieczny robi to dla zabawy. Ze jets tak podekscytowany tym ze moze biegac ze głupieje. Czy to mozliwe zeby pies warczał, skakał i gryzł dla zabawy?
Dziekuje wszystkim którzy przebrneli przez moje żale i przepraszam za chaos. Bede bardzo wdzieczna za porady. Jesli nie uda mi sie poradzic z tym problemem pies bedzie musiał wrocic do schroniska. Pewna znajoma ostrzegała mnie przed braniem psa ze schroniska. Tłumaczyła ze to tak, jakby brac dziecko z sierocińca. Niestety, jest w tym sporo racji :(