ale sie ciesze ze odkrylam ten watek,myslalam ze to tylko ja jestem takim dziwakiem,ktory zaprzega swojego psa do roweru ;) super, ze jest wiecej takich ludzi, i ze nawet sa takie zawody:crazyeye:
zaczne od tego, ze wzielam Hakera [bo tak sie nazywa moj pies] ze schorniska, jest 25 kg kundelkiem, a bylo to w zime. Jak mial okolo roku zobaczylam program na Discovery o psie ciagnacym pania na wielkiej hulajnodze :lol: No i postanowiam zaprzegnac swojego :diabloti: Okazalo sie, ze wrecz to kocha, mialam wrazenie jakby robil juz to wczesniej,bo umial omijac rozne przeszkody, biec bokiem walu a nie srodkiem - hahah zdawalo by sie ze geniusz ;) pozatym ma wieeeele innych wad :oops: np. raz moja mame wywalil na rowerze,bo sie rzucil na innego psa :mad:
Wracajac do roweru, to uzywalam do tej pory szelek [chociaz jest tak szalony ze na kolczatce tez ciagnie...] i normalnej smyczy, niedawno zaczelam surfowac po internecie i odkrylam smycze z guma [tzn z amortyzacja] i zamierzam sobie [tzn. jemu] taka sprawic i bede profesjonalistka :p
W zime,moze wygrzebie narty z piwnicy i sporboje z nimi [to sie bedzie wiazac z zakupem pasa specjalnego zapewne] ,ale on tylko lubi ciagnac cos na kolkach, bo z sankami mu opornie idzie - trzeba przed nim uciekac :biggrina:
Co do reakcji ludzi to tez zauwazylam ze sie dziwnie patrza i napewna leca jakies komentarze,ale za szybko jade zeby je uslyszec ;) Spotkalam sie tez z milym odzewem.
Hm, to chyba koncze tego przydlugiego posta i pozdrawiam wszystkich amatorow rowerowych psich zaprzegow :razz: