Pani twierdzi, że już pokochała Sabę i szykuje jej miejsce - dobry start, jak to określiła. Ma dom z dużym terenem, a Saba miałaby mieszkać w domu. Dzieci brak, tylko ona i mąż. Jakiś czas temu musieli uśpić psa, bo "wykończył im go weterynarz", pies miał dwa lata, gdy wzięli go ze schroniska, odszedł po roku. Jeden wet nie chciał im uśpić psa, więc pojechali do innego.
To co mnie zaniepokoiło, to wzmianka o jej kocie, który wdał się z innym w bójkę i jego "ogon" wygląda jakby miał odpaść, ale kot go sobie liże, je jak zazwyczaj, więc chyba będzie jej zdaniem ok. Zasugerowałam, że powinna pójść z nim do weta, pani odparła, że pójdzie, ale potem, bo "musi przyszykować Sabie dobry start"...