Witam. Mam prosbe do wszystkich, ktorzy zetkneli sie z ta pania o pomoc. Otoz Dziewialtowska wyrokiem sadu w Wolominie, sygn.akt: II K 288/13 ma zakaz posiadania zwierzat i wyrok za znecanie sie nad zwierzetami, druga sprawa z 2018 r. jest w toku. Pani ta zdolala uciec przed konfiskata zwierzat ze swojej mordowni w Wolce Kozlowskiej pod Wolominem i ukryla swoje 23 psy w hotelu dla zwierzat Rockiego w Lomnej pod Warszawa. Niestety Rocki policzyl jej astronomiczne sumy za hotel i wtedy wspolna znajoma mojego meza i Dziewialtowskiej z fundacji Sfora skojarzyla ich ze soba i zaproponowala, zeby pobudowac boksy na hektarowym terenie mojego meza pod Plonskiem i tam umiescic jej psy. Dziewialtowska zaproponowala mojemu mezowi 1000 zl miesiecznie za pobyt tych psow na przelomie 2018 i 2019r. Ponadto moj maz pozyczyl jej 7.500 zl na splate Rockiego i budowe boksow na swoim terenie. Mam to na pismie. Wszystko bylo dobrze kiedy Dziewialtowska przyjezdzala do psow dwa razy w tygodniu z Warszawy, czyscila im klatki i dokladala im siana do bud. Niestety w lutym 2020 roku wypowiedziano jej lokal w Warszawie i zamieszkala u nas na terenie pod Plonskiem, gdzie mamy dwa domy i zaczela miec staly dostep do psow. My karmilismy jej psy stratami miesnymi ze sklepow, ktore moj maz nieoficjalnie odbieral z Carrfoura, natomiast ona stwierdzila, ze przejmuje zywienie swoich zwierzat i zaczelo sie skarmianie cudami typu sruta z mlekiem, rozowym ryzem i papka warzywna. Mam to na filmach. Dodatkowo jej psy praktycznie nie wychodza z klatek czy wybiegow. Baba nie robi adopcji. Kiedy zaproponowalam jej, ze zabiore dwa male pieski do swojego domu 250 m2 i przygotuje do adopcji, tzn. naucze chodzic na smyczy i zalatwiac sie na zewnatrz, to odmowila. Ona najlepiej czuje sie z psami, ktore maja byc do konca zycia w klatkach bo ona ma takie zboczenie i kaprys. Psy czesto nie maja wody bo ona zapomina nalac.( Moj maz do jej wybiegow praktycznie nie wchodzi, nie interesuje go co sie dzieje z tymi psami.) Wtedy poprosilam meza zeby cos z tym zrobil. Niestety moj maz boi sie cos powiedziec, bo obawia sie, ze ona przestanie splacac swoj dlug i przestanie mu placic tysiaka co miesiac. Niestety moj maz sprzedal sie za kilka srebrnikow. Nie moglam juz dluzej zniesc tej sytuacji i wyprowadzilam sie od meza. Nawiazalam kontakt z fundacja, ktora wygrala z Dziewialtowska w sadzie, ale poniewaz moj maz powiedzial mi., ze bedzie ja kryl mowiac, ze to jego psy a nie jej, fundacja ta stwierdzila, ze bedzie problem z odbiorem zwierzat. Czy macie jakies pomysly co z tym zrobic? Sprawa jest zgloszona do prokuratury, bo Dziewialtowska byla u Ziobry, zeby cofnal jej zakaz posiadania psow i napisalam rowniez do sadu w Wolominie w tej sprawie, ale co z tego?