Zabawne, owszem, ale mój maluch jest strasznie uparty i tylko czeka aż się ugnę i pozwolę mu na więcej niz zwykle. Jakbym się zlitowała, to by mi na głowę wszedł ;)
Najpierw pokazuję, daję powąchać - czasem szukamy zabawek, a czasem czegoś do jedzenia. Jak to coś do jedzenia, to muszę się spieszyć, bo nie zawsze zakuma, że ma tylko powąchać. On czeka, ja chowam i jak znajdzie, to raz szczeka i siada koło miejsca, gdzie to znalazł. Jeszcze pracujemy nad tym, żeby nie zjadał smakołyków zaraz po znalezieniu, tylko dopiero jak przyjdę i pozwolę. Czasem też chowam sie gdzieś za krzakami i jak gwizdnę, to zaczyna mnie szukać ;) Bardzo szybko mu to idzie, ale bardzo się cieszy, kiedy mnie znajdzie :)
Nie tyle zalecił, co polecił, jeśli coś by mu się działo z brzuszkiem, na początku męczyliśmy się z biegunkami po zmianie miejsca, cały ten stres i pierwsza wizyta u weterynarza na szczepieniu, wszystko się nałożyło i tak reagował. Bardzo je lubi, więc czasem dostaje, ale na rewolucje żołądkowe u niego się nie sprawdziło, wręcz przeciwnie, było jeszcze gorzej (jak jest zdrowy, to mu nie szkodzi, ale wiadomo, nie można przesadzac), dlatego jestem sceptycznie nastawiona i potem podawałam gotowany ryż z marchewką i mięsem, bo ryz to nawet i ludziom się podaje na takie dolegliwości i było już w porządku.