Witam,
Problem zdaje sobie sprawe byl walkowany wielokrotnir, lecz przejrzalem caly Internet i mojego dziwnego przypadku nie znalazlem. Ale od poczatku
Wzielismy z hodowli 4 miesieczna suczke rasy basset hound, z nami jest juz 5 tydzien.
Od pierwszego dnia po przespanej nocy pies podkukal ogon i sikal pod siebie, cieszy sie na nasz widok ale ciagle sikal, nie waznr czy wital na podlodze czy na poslaniu. Z czasem przestalismy sie z nia witam, bo ona tylko po dluzszej rozlace potrafi puscic jak tylko nas zobaczy, pozniej idzie na swoja mate, jak zostala nauczona, ze tam ma witac gosci i czeka na glaskanie. I doslownie jak sie ja wtedy dotknie to leci fontanna. Dopowiem, ze ona juz z automatu zaczyna noge podnosic, zeby siebie przypadkiem nie obsikac, pozniej juz zaczela nawet siebie czyscic.
Ale problem leci jux piaty tydzien. Wstaje jak co rano, pies mnie widzi lezac na swoim poslaniu i doslownir sika tak jak lezy. Wstaje, cieszy sie, ja ją ignoruje, ale musze zalozyc szelki, wiec wtedy tez juz sika pod siebie.
Jak z tym walczyc? Czy w hodowli byla ta najslabsza i zawsze odganiana przez rodzenstwo? Pies nie moze sie z nikim przywitac bo zostawia plame po sobie... najpierw uczlismy ja witac sie na macie, pozniej przenieslismy jej legowisko blizej drzwi.
Pomóżcie bo rece opadaja