Werx i Fifi
Members-
Posts
29 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Werx i Fifi
-
Jeżeli pytanie jest głupie to sorry ale zawsze miałam suczki i taki widok mnie zastanawia ;)
-
Hej, sorry za zdjęcie siusiaka mojego psa ale dzisiaj zauważyłam jakąś wydzielinę i zastanawiam się co to może być. Ktoś ma jakieś sugestie zanim spojrzy na to Wet?
-
@Figunia Wracamy od weta. Zuzia na 100000% nie jest wysterylizowana co stwierdził po ułamku sekundy od rozpoczęcia usg. Takie info tylko.
-
Weterynarz powiedział, że faktycznie wygląda to jak klasyczna cieczka. Usg dopiero za tydzień. Ja nie składam reklamacji broń boże tylko wolałabym wiedzieć "w jakim stanie" pieska biorę żeby o niego odpowiednio zadbać. ;)
-
Dzień dobry :) My z takim pytaniem odnośnie Zuzi (byłej Usi ;)) Przy odbiorze psinki dostaliśmy info, że była sterylizowana. I teraz chcielibyśmy się upewnić czy na pewno tak było, bo właśnie dostała cieczkę i trochę to jest zastanawiające ;)
-
-
Hej hej Teraz dopiero zauważyłam, że @Figunia pisała z pytaniem o Zuzię. U nas wszystko w porządku :) zdrowie różnie.. Zimno się zrobiło, mieszkanie już nie jest wietrzone 24 na dobe ale na bieżąco sprzątam codziennie, kupiłam szereg specyfików, które mają mi ułatwić życie (super szczotki dla pieska, super płyny do kanap, super plyn do piesia i takie tam..) W dalszym ciągu oczywiście muszę uważać żeby po glaskania myć ręce itp itd Piesek ma zakaz wskakiwania do łóżka, na kanapę ogólnie też jest zakaz ale czesem nie możemy się powstrzymać i tulimy się na kanapie ;) No i ten... Jakoś daje rade. Lekarstwa poszły w ruch niestety. Może na wiosne/lato jak będą okna otwarte w ciągu dnia i nocy to będzie mi się lepiej funkcjonowało. Bo czasem wstaje rano i czuję się jakbym oddychala tylko w połowie ;) A sama Zuzia to jak każdy piesek, musi dostarczyć właścicielom zawału serca od czasu do czasu (znikajace 2 całe wielkie drożdżowki ze stołu, eksplozja kubla w kuchni. A jak się ostatnio okazało tampon też może być smaczny............... Bez komentarza :P Szczekanie już lepiej, o niebo lepiej. Wszystko super ogólnie :)
-
U Zuzi wszystko ok :) Zamówiliśmy cała armię specjalnych płynów do kanapy i do pieska bezpośrednio, ezzygroom do wyczesywania żeby mniej kłaczkow latalo pomieszkaniu. Musimy na dniach zakupić jeszcze kilka rzeczy takich jak jakieś kapy czy coś podobnego zamiast kocy, tak żeby były że sliskiego materiału, do którego sierść się tak nie przyczepi. No i jakoś żyjemy.. 20.11 mam kolejne testy dla potwierdzenia wyników histaminy przede wszystkim, bo na poprzednich była ledwo widoczna. Dobieramy leki. Myślę, że one będą na jakieś kryzysowe sytuacje, skoro na razie jakoś żyję to chyba nie powinno być tak strasznie źle na codzień kiedy zastosujemy te płyny. Taka mam nadzieję. Ogólnie cokolwiek by się nie działo, to to już postanowione - Zuzia to nasze bejbi i nie wyobrażamy sobie już naszego domku bez niej ;)
-
@Poker no właśnie jak wrócę z pracy to chce zagłębić temat tych wszystkich środków ułatwiających życie alergikom. Nie widziałam zbyt wielu opinii na ten temat w internecie, a zależy mi na przeczytaniu czegoś więcej niż zapewnień producenta.
-
A przepraszam, sierść psa jest napisane w wynikach
-
No mam naprawdę napisane "pies" i tyle @guccio jedynym nowym elementem jest piesek. I to ewidentnie on, bo jak mnie polize po twarzy to zaraz mam swedzaca wysypke. Więc chyba nie ma się tu co kłócić. Wyszły mi też między innymi roztocza dosyć mocne więc trzeba będzie częściej i dokładniej sprzątać ;) Wydaje mi się, że po prostu spanikowałam... Bo te leki i rozwój choroby... Tak mi to przedstawiono, że wybrałam niby rozsądna opcje (w dalszym planie było odczulanie) ale jednak nie daje mi to absolutnie spokoju więc trzeba zmienić plan działania
-
Chcielibyśmy tego wszystkiego spróbować. Ona z każdym dniem jest coraz bardziej "nasza". Rozpoznaje mnie po ciemku na ulicy kiedy Filip wychodzi po mnie na przystanek. Wylapuje mnie w tłumie i skacze po nogach z radości.. Nie umiem jej po prostu oddać I jestem na maxa skołowana tym wszystkim. Wczoraj lezalam z nią na kanapie przez 2h, przytulałam tuż przy twarzy i nie było mi NIC. Wiem, że z alergia jest czasem trochę huśtawki, że raz uderzy raz nie ale daje mi to nadzieję, że może jednak kiedy zastosujemy te wszystkie środki i działania to Zuzia nie będzie mi robić 'krzywdy'. Wydaje mi się, że trochę impulsywnie zareagowalismy, że może za szybko się poddalismy jak ktoś już z Was pisał. Warto walczyć o ten mały pyszczek. Musimy to wszystko jeszcze raz przedyskutować i przemyśleć. Przepraszam wszystkich za zamieszanie ale proszę wstrzymać się z ogłoszeniami jeszcze dzisiaj...
-
Nie wiem nawet... "na psa" po prostu...
-
Bijemy się z myślami BARDZO. Czy ktoś z Was ma doświadczenie ze sprayami do psikania kanap, dywanów? Wyszukałam dodatki do pralki, do odkurzaczy, które blokują jakby ten konkretny alergen. Widziałam produkty do mycia pieska żeby się pozbyć tego co mnie uczula. Naprawdę to nie była prosta decyzja o oddaniu Zuzi ale boję się czegoś innego najbardziej. Boję się, że spróbuję tego wszystkiego i po kilku miesiącach okaże się, że to nic nie pomaga i wtedy dopiero będzie ból żeby ją oddać czy coś. Ja wiem, że możecie wszyscy pomyśleć, że jestem totalną egoistką ale nie wyobrażam sobie brać leków przez kilkanaście lat. Ja, która z leków na co dzień stosuje maksymalnie ibuprofen raz na kilka miesięcy... Ogólnie się czuję jakbym w łeb tym wszystkim dostała i nie wiem co mam robić...
-
*coś zepsułam z cytatami i nie mogę tego usunąć. Wierzcie, że obydwoje plakalismy dwa dni. Myślałam, że się pochorowalam bo tak mi się lało z nosa, oczy opuchniete I załzawione, ale doszły lekkie duszności, a po bezpośrednim kontakcie swedzace czerwone wysypki... Miałam robione testy i wyszedł mi wielki bąbel na psa... Odczulanie nie wchodzi w grę jeśli mam stały kontakt z alergenem (byłam u dwóch alergologow). Leki może wchodzą ale to jest branie leków o zwiększającej się dawce przez kilkanaście lat. Alergia wziewna - ryzyko dodatkowych atrakcji i obciążeń układu oddechowego. Leki w ciąży, leki podczas karmienia piersią itd Najdziwniejsze jest to, że miałam już psa przez jakieś 16lat i nic się nie działo :( nie żyje już od 5 lat więc może przez ten czas rozwinęła się alergia. Nie rozumiem tego i naprawdę jestem załamana... Bardzo Zuźkę pokochalismy. Chcieliśmy dać jej super dom. Boję się ryzykować, że będzie ze mną jeszcze gorzej i nie będzie innej opcji jak jej oddanie po kilku miesiącach kiedy już naprawdę mocno się do nas przyzwyczai. Nie chcemy też jej tak przerzucac z domu do domu wiec postanowiliśmy, że do czasu aż znajdzie się jej nowy dom to będzie dalej u nas, a ja to jakoś przeżyję jeszcze. Liczę bardzo, że trafi na wyrozumiałych ludzi, którzy poświęcą jej dużo czasu i uwagi, bo naprawdę na to zasługuje :(
-
Wow zazdroszczę ;) Wydaje mi się, że miała sporo zmian w ostatnim czasie i dlatego się tak emocjonuje. Zdecydowanie nie ma cierpliwości (poczekalnia u weterynarza, czekanie aż zamknę drzwi na klucz, czekanie na windę, ogólnie siedzenie w miejscu gdzieś indziej niż dom. W takich sytuacjach szczeka. Ale to wszystko jest dosyć nowe dla niej. A nawet jak już miała to za sobą, to nie z nami na drugim końcu smyczy więc może potrzebuje jeszcze troszkę czasu ;) A może to my jednak robimy coś źle, że jest taka "nakręcona" na akcje typu drzwi, czekanie itd...
-
Drodzy Państwo ;) ile domów tyle zwyczajów. Dajemy psince bardzo dużo ciepła, miłości i uwagi w ciągu dnia więc uważamy, że nie dzieje się jej krzywda kiedy śpi w swoim kojcu w innym pomieszczeniu. Nie przywiązujemy jej tam. Nie ma problemu z tym, że idziemy spać. Jest spokojna, nie zwraca na nas uwagi i sama się układa do spania. Po prostu budzi się wcześniej od nad i przez to nas budzi. Ale już się coraz lepiej docieramy i dopasowujemy nasze zegary ;) W dalszym ciągu jesteśmy przekonani, że nie cierpi z tego powodu ;) Pozdrawiamy W.F.Z.
-
-
-
Dobry wieczór :) Uwaga uwaga zdaję relację z pierwszych dni Usi z nami. Ah od czego zacząć... Może od tego, że lekko Usię przechrzciliśmy. Szukając czegoś o podobnym wydźwięku stała się Zuzią, Zuźką, a gdy sprawy stają się poważne i jest niegrzeczna to jest Zuzanną ;) ogólnie piesek marzenie. Jest bardzo mądra, bardzo szybko się uczy. Widać, że była kiedyś w jakimś domu. Regauje na komendy 'siad' i 'na koc'. Tej ostatniej używamy kiedy jest niegrzeczna czyli kiedy szczeka bez powodu. Bo ogólnie to cudowny piesek, bardzo grzeczny. Radzimy sobie z tym 'bezsensownym' szczekaniem. Bo kiedy ktoś zapukac do drzwi to wiadomo, szczekac może. Tak reaguje, tak ostrzega więc ma do tego pełne prawo. Natomiast kiedy otwieram szufladę albo drzwi szafki to już niekoniecznie. I wtedy jest odsyłana karnie na kocyk. Takich sytuacji jest już bardzo niewiele, bo jak mówię piesek jest bardzo mądry. I słodki w tym wszystkim, bo czasem wie, że nabroila i siedzi na tym kocu obrażona wręcz, że nie może szczekac na pralkę na przykład i tak sobie burczy pod nosem, "podszczekuje" ale już po cichu :) Jest jeszcze trochę problemu z tym szczekaniem, choć bywają momenty, że uda się wyjść z domu bez ani jednego szczeknięcia. Ale to raz na trzy wyjścia się zdarzy ;) Za bezszczekowe wyjścia dostaje smaczki w nagrodę :) Kolejna sprawa to chyba jej lekka zazdrość, bo nie możemy się z Filipem nawet zbliżyć do siebie, bo zaraz alarmuje. Właśnie nie wiemy do końca czy to coś po przejściach czy zazdrość, bo po prostu siedzi w kojcu i szczeka, nie podbiega żeby ją też głaskać. No nic. To też trenujemy. Przytuleni dajemy jej smaczki. Działa ;) Spanie. U nas jest taka zasada, że piesek śpi w swoim wyrku w salonie, my w sypialni. Początkowo przychodziła do sypialni, próbowała wejść na łóżko i piszczala. Wtedy nawet nie wstawalismy z łóżka, pokazywalismy gestem ręki, że ma wyjść do salonu "na kocyk" I szła grzecznie na kocyk. Tylko potrafiła tak na 3-4 razy w nocy obudzić. Teraz śpimy przy zamkniętych drzwiach póki się nie oduczy. Nie drapie w nie tylko popiszczy parę sekund i idzie do salonu do swojego kojca :) Mamy za sobą pierwsza jazdę tramwajem - tragedia... Hehe droga powrotną była lepsza ale co chwilę dostawała smaczka żeby tylko nie szczekala na każdego kto wsiada... No cóż. Wybiorę jakąś mniej uczęszczaną linię i może jeszcze to poćwiczymy. Jazdę autem też mamy za sobą. Rozumie, że ma siedzieć z tyłu na kocyku. Naprawdę super grzeczny, przecudowny piesek. Ze strat to na razie tylko 1,5 drożdżowki i pół eklera, które znikło ze stołu w ciągu 2 minut kiedy wyszłam na balkon... Cieszę się, że przeżyła tę dawkę cukru, a ja już pamiętam, że na razie nic na stoliku przy kanapie stać nie może ;) Co tam jeszcze... Aha dla jedzenia dalej zrobi wszystko hehe ale trenujemy jej cierpliwość i np zawsze przed każdym smaczkiem ma usiąść na komendę siad i poczekać chwilkę. Tak samo kiedy stawiamy jej miskę z jedzeniem. Siedzi i czeka póki jej nie wskażemy miski jako znak, że może już jeść. Przed naszym wyjściem z domu kiedy piesek ma zostać sam, dostaje zabawkę wypełnioną mokrą karmą. Jest wtedy nią zajęta i nawet nie zwraca uwagi, że wychodzimy. I najważniejsze, że nie szczeka na drzwi. Po powrocie wita nas tak jakby nas rok nie widziała. Wtedy też dostaje w nagrodę za czekanie - albo miche na obiadek albo jakiegoś smaczka. :) No i tyle. Jutro pierwsza wizyta u weterynarza. Chipowanie, pazurki, coś na kleszcze itd Kompletny przegląd pieska ;) Pozdrawiamy serdecznie! Weronika, Filip i Zuzanka