Nie licząc sikania, to znowu nie jest taki nietypowy. 3 miesiące to też nie jest jakiś długi okres czasu. Zwłaszcza, że reguły od początku nie były konsekwentnie przestrzegane przez wszystkich jednakowo. Oczywiście nie obwiniam, bo u mnie sprawa wyglądała podobnie. Ojciec pozwalał psu na rzeczy, których starałam się go oduczyć i nie było łatwo, ale jeden jak i drugi się trochę ogarnął:D Też był problem z przywitaniem z wyskoku, bo gdy ktoś obcy przychodził do domu mimo próśb, by go olać gdy zaczepiał, zachęcali szczeniora, by wyskakiwał'bo to takie słodkie ohaheh słodki szczeniaczek'. U mnie sprawdza się ignorowanie( skacze, cwaniakuje-odwracam się plecami. A jak przesadza to wychodzę do innego pomieszczenia, czekam aż się uspokoi i wracam. Na początku często wychodziłam. Trzeba cierpliwości) i nagradzanie, gdy np. idzie spokojnie obok, albo jak przychodzę i przywita mnie na czterech łapach. Tylko na początku trzeba pamiętać, by zawsze mieć coś przy sobie :P Młode psiaki to takie głupole, z czasem i waszą pracą będzie coraz lepiej!:D