Mam spory problem z nauczeniem czystości mojego psa, trochę czytałam i staram się stosować kilka sposobów ale jak dotąd z marnymi efektami.
Pies jest psem o nieznanej przeszłości, w mocno podeszłym wieku. Wydaje mi się że kiedyś mieszkał w domku, ja mieszkam w bloku na 2 piętrze. Sprawę utrudnia to że jest niewidomy.
Ogólnie kupę robi zawsze na dworze, tu nie mam problemu, więc rozumiem że jakieś pojęcie o czystości ma. Jeżeli chodzi o siku było już całkiem dobrze, czyli robił tylko na klatce schodowej, po zamknięciu drzwi od mieszkania. Żeby nie zalewać klatki schodzliśmy w pieluszkach. Kiedy robił siku nie przerywałam mu, tylko podtrzymywałam pieluszkę żeby uniknąć katastrofy. W domu siku nie robił chyba że w nocy. Niestety akutalnie nie przejmuje się już tym czy jest w mieszkaniu czy nie. Chodzimy na 3-4 spacery dziennie i wydaje mi
się że to powinno wystarczyć. Pies jest zdrowy. Ponieważ pracuję, zostaje sam na 8h i wtedy również zakładam mu pieluszkę
żeby uniknąć zniszczenia podłogi.
Początkowo w zasadzie kiedy robił siku w domu nie protestowałam poza krótkim: nie, nie wolno. Był dosyć smutny i niepewny i nie chciałam na nieg krzyczeć. Robił je w pieluszkę. Obecnie staram się bardziej na niego krzyczeć, ale nie robi to chyba na nim wrażenia, I dodatkowo nagradzam za sikanie na dworze.
Ale nie przynosi to na razie efektów. Nie wiem w jaki sposób przerwać mu oddawanie moczu w mieszkaniu i jak sprawić aby zrozumiał że w mieszkaniu na to nie pozwalam.
Czytałam że gdy spodziewamy się że pies będzie chciał zrobić siku wyprowadzamy go natychmiast, z tym że wtedy on zrobi siku na klatce,
w pieluszkę ,bo nie zdążymy zejść (może od tego zacząć, żeby robił na klatce?) a poza tym w nocy jest to jednak problematyczne bo jestem w pidżamie. I chciałabym aby
w nocy nie sikał docelowo.
Myślę że robię jakieś błędy w tym treningu, więc proszę o wskazówki.