Podbijam, bo jak nie wśród miłośników psów, to chyba nigdzie Lusiek domu nie znajdzie. Mimo hejtu, który wylał się na mnie na innym forum (że go oddałam zamiast "walczyć") los pokazał, że miałam rację. Lusiek od roku szuka domu... nie może iść do innych psów (no chyba, że psy wyjątkowo przypadną sobie do gustu, bo tak się zdarza), ani do innych zwierząt, ani do małych dzieci... z tego powodu zainteresowanie małe. Ostatnia zainteresowana osoba zrezygnowała po spacerze z nim... a jest przecież w miejscu, gdzie na psach się znają. Pies nieadoptowalny? Szkoda mi go. Źle mu tam nie jest, ale domu własnego też przecież nie ma :(