Witam,
Od trzech lat posiadam Fibi - suczkę rasy Yorkshire Terrier. Fibi nigdy nie miała ucieczek. Nawet nigdy nie strzelił jej taki pomysł do psiej głowy. Dodam również, że psina doskonale reaguje na przywołanie. Ale problem zaczął się, kiedy postanowiłam sprawić jej towarzystwo...
Dwa miesiące temu postanowiłam zakupić jej rodzoną siostrę - Merci, która aktualnie ma pół roku. Stwierdziłam, że będę chciała raz dziennie chodzić z psami na spacer, na którym obydwie są razem. Tak to codziennie każdy z moich psów ma zapewniony jeden indywidualny spacer i tego raczej nie zamierzam zmieniać, ponieważ z Fibi spaceruje po kilka(naście) kilometrów, a nie chcę póki co, aby Merci pokonywała jako szczeniak tak długie dystanse. Na indywidualnych spacerach oraz raz w tygodniu, kiedy chodzę na spacer z jej psią koleżanką, Fibi nigdy nawet nie próbuje uciekać. Przychodzi na zawołanie ZAWSZE. Można powiedzieć, że pies idealny. Ale praktycznie zawsze kiedy jestem z Merci oraz Fibi na spacerze Fibi ucieka na szczęście DO DOMU. Na spacerze, kiedy siostry są razem dla Fibi nagle przestaje istnieć przywołanie, kiedy od trzech lat ma opanowane w stu procentach. Bardzo się na tych spacerach boję o Fibi, ponieważ mieszkam w Krakowie, gdzie rozpędzone auta jeżdżą po ulicach, i boję się, że Fibi wpadnie pod samochód. Bardzo bym chciała swobodnie puszczać Fibi ze smyczy, ponieważ niby Kraków, ale jednak mam dużo zielonego terenu wokół siebie.
Ucieczki wyglądają tak, że spuszczona Fibi zatrzymuje się przy jakimś krzaczku, gdzieś za mną. Odwracam się, i widzę Fibi, która stoi zamurowana i się na mnie patrzy. Próbuję wołać Fibi do siebie, pokazuje jej smaczki oraz zabawki, ale to na nic. Ona nagle zaczyna biec przed siebie w prędkości światła do domu.
NIGDY jej się coś takiego nie zdarzało. Co mam robić?
Dziękuję z góry za odpowiedzi i pozdrawiam.