Jutro jade do swojej mamy więc postaram sie tej sprawie przyjrzeć...
Nie wiem jak na mój gust to wygląda dziwnie ale być może sie myle...
Moja mama od zawsze mówiła że bedzie mieć kiedys yorka albo mopsa.Na mówieniu sie kończyło bo zawsze tak wychodziło ze w domu kudelki były,oczywiście kochane niesamowicie:loveu: Ale do rzeczy:
Ja tez chorowałam na yorka,moja kolezanka poznała pewnego hmm...typa.I on miał parę yoreczków.Ja na jej relacje wyłowiłam tylko jedno słowo.Faktycznie miał.Wtedy 6.Ja widziałam 2 w tym jednego szczeniaczka.Osobiscie sie z nim widziałam.Pieski nazywał od narkotyków,co mnie wtedy zdziwiło ale nie wnikałam.Pomyslałam o swojej mamie ale cena która podał za suczke bez rodowodu o nieznanych rodzicach była za wysoka.Potem dowiedziałyśmy sie ze on jest heroinista,podobnie jak reszta mieszkancow jego domu.I wiadomo kontakt sie urwal,kolezanka wyjechała,ja zaraz za nia.Niedawno wrocilam,poszlam z TZ na spacer i w domu zostały tylko 2 osoby tamten typ nie zyje.A co zobaczyłam na podwórku....Myślałam ze wszystkie zeby strace.:crazyeye:
Pod furtka biegało stadko yorków,na oko 14.
Wiem że to nie jest hodowla.Yorki wygladaja na yorki bez zadnej domieszki.I raczej na zdrowe.Zastanawiam sie nad tym skad ich sie tyle wzieło,bo kiedys ten typ mówił mojej kolezance ze tam jest parka która ten...ale teraz tych pieskow jest mnostwo.Wczeniej nigdy nie widziałam nikogo z zadnym z tych piesków,biegaja tylko po podworku.Pierwszy raz widziałam je jak spotkałam tego typa czyli ponad 2 lata temu.To małe miasteczko i ta rasa nie jest popularna,myśle że ich nie sprzedaja,tylko martwi mnie jedno jak one sie rozmnazaja miedzy sobą?Nie wygladały na zaniedbane,wiec ne wiem co o tym myslec.Wlascicieli boje sie zapytac bo sa raczej agresywni,no i uzaleznieni,a niewiele osób słyszało o tym.