Od dwóch miesięcy znamy diagnozę naszej dalmatynki i jest to właśnie chłoniak. Zdecydowaliśmy się od razu na chemię, mimo różnych opinii na ten temat. Una stosunkowo dobrze znosi chemię, nie ma wymiote, biegunek, przybyłą na wadze, niemal osiągnęła już swoją pierwotną. Jest bardzo radosna i gdyby nie kroplówki i cotygodniowe chemie to niemal byłoby tak, jak kiedyś. Lecz w jej wypadku sprawa wygląda nieco bardziej skomplikowanie. Una ma także problemy z nerkami, co wykryliśmy zaraz przed chłoniakiem, stąd jej protokół opiera się o Vincristine, Adriblastine i Encorton. Nie jest podawany Endoxan.
Ponadto stosujemy dietę wysokotłuszczową, ale nieco zmienioną znów z uwagi na nerki (bo dieta nerkowa i antychłoniakowa się wykluczają). Są jeszcze leki dodatkowe jakie jak Ecomer czy Omega 3, plus olej krokoszowy do każdego posiłku.
Przy leczeniu chłoniaka trzeba koniecznie pamiętać o diecie. Komórki rakowe żywią się cukrami, stąd warto w miarę możliwości wyeliminować z diety węglowodany. Choć początkowo wydaje się to skomplikowane to po tygodniu wchodzi w rutynę.
Są też karmy Hill'sa ale my zdecydowaliśmy się gotować sami, łatwiej to kontrolować, no i przyznam, że Una jest wybredna. Wiele informacji udało mi się zasięgnąć z amerykańskich forów internetowych. Prócz wielu rad uzyskałąm tam też nadzieję, poznając historię psów, który żyły długo ponad rok, dwa i dłużej. Nie wiem jak będzie z Uną, ale wiem, że warto walczyć. Prowadzę blog, gdzie zapisuję nasze zmagania, dzięki temu widzę też efekty chemii i przebieg leczenia.
I ważna sprawa na koniec, być może to juz wiecie.
Pies na chemii nie może być szczepiony.
Pozdrawiam
Agnieszka